środa, 31 października 2012

W stronę zachodzącego słońca ☀

Pakujemy się i wyjeżdżamy do moich rodziców :D

Strasznie się cieszę, choć nie było łatwo męża namówić na ten wyjazd, bo oczywiście roboty nie chciał zostawić i ogólnie mu się nie chciało. Pewnie normalnie dałabym za wygraną, ale w myśl tego co sobie postanowiłam i pisałam wcześniej, że życie jest zbyt krótkie i trzeba w końcu z domu tyłek ruszyć, tym razem nie odpuściłam :) Ciężko było, ale się nie udało. Uwodzenie + dobre jedzenie = przekonany facet ;)))

Wreszcie sobie troszkę odpoczniemy, bo będzie Niania (i to nie jedna), bo obiad będzie podany, bo sobie poleniuchujemy. Odstresujemy się, bo na pewno wieczorną porą gdzieś się bez Klaudii wybierzemy i znajomych odwiedzimy ;)

Teraz kończę pakowanie, które zawsze sporo czasu mi zabiera. Najgorsze to zdecydować się co ze sobą zabrać, aby później nie pluć sobie w brodę, że czegoś nie wzięłam, a do tego jeszcze nie zająć całego bagażnika ku radości męża. Ciężkie zadanie ;)



Starałam się, ale i tak trochę ich wyszło (na zdjęciu brakuje jeszcze jednej niewielkiej torby, torby z laptopem, paczkę pieluch i wielkiego kartona z prezentem dla Klaudii) ;) Przynajmniej udało mi się zapakować 3 osoby do jednej walizki, bo zazwyczaj jest TYLKO MOJA ;)


Pozdrawiam serdecznie i życzę szerokiej drogi wszystkim wyjeżdżającym!


post signature





wtorek, 30 października 2012

Złote mysli czyli moje motywatory - Moje motto życiowe

Moje motto życiowe, myśl przewodnia, którą kieruję się w życiu.


"Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jutro.
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie."
Gandhi Mahatma



A jakie jest Twoje?? :)


Miłego dnia!
post signature



sobota, 13 października 2012

Czekolada ♥

Działa ochronnie i dezynfekująco, hamuje proces utleniania tzw. złego cholesterolu, sprawcy miażdżycy    naczyń krwionośnych.

* * * * * * * *
Bogate źródłem żelaza i magnezu. 

* * * * * * * * 
Zawiera dużo antyoksydantów (przeciwutleniaczy), które tłumią szkodliwe wolne rodniki i mogą powstrzymać zdrowe komórki przed uszkodzeniem.

* * * * * * * * 
Uwalnia w mózgu endorfiny, zwane "hormonami szczęścia" przez co łagodzi niepokój, powoduje uczucie zadowolenia i rozjaśnia umysł.





No to teraz spokojnie i z czystym sumieniem mogę zasiąść na kanapie, włączyć mój ulubiony program rozrywkowy Mam Talent i zabrać się za przysmak dzisiejszego wieczoru czyli moje ostatnie odkrycie - niemiecką czekoladę Plantagen Schokolade. 




W sklepie zaimponowała mi składem i zawartością kakao. Dzisiaj pałaszuję wersję pełnomleczną. Nie jest tak bardzo słodka jak inne mleczne czekolady, ale też nie gorzka - IDEALNA :D




Mój wieczór :)




Pozdrawiam serdecznie i udanego wieczoru również dla Was :)

 

niedziela, 7 października 2012

Sobotnie debiuty: Placek po węgiersku

Wprowadzam u siebie w domu pewien cykl związany z gotowaniem, który nazwałam sobie "Sobotnie Debiuty" ;) Kiedyś (przed moją ciążą) coś podobnego u nas funkcjonowało - ja i mąż w każdą sobotę pichciliśmy próbując nowe przepisy. Piękne czasy :) Ciekawe czy jeszcze wrócą.... Tym razem muszę liczyć na siebie, ale jakoś to przeżyję, najważniejsze że mąż szczęśliwy, bo on lubi jak wprowadzam do naszego menu nowości ;)

Byłoby fajnie jakby w każdą sobotę mogła wypróbować nowy przepis, ale znając życie pewne nie zawsze będzie to możliwe. Jednak co najmniej jedna sobota w miesiącu na pewno będzie na to poświęcona.

Myślę, żeby ten cykl przeniosę również na bloga, zobaczymy jak to wyjdzie ;) 

Wczoraj taką nowością były u nas placki po węgiersku. To pyszne, niesamowicie sycące danie, które zdobyło moje kubki smakowe od pierwszego kęsa. 

A oto przepis na dwie porcje.

Gulasz:
0,5 kg mięsa wołowego (ja użyłam karkówki)
3 łyżki mąki
0,5 bulionu wołowego
1 duża cebula
2 papryki czerwone
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczki papryki słodkiej w proszku
1/2 łyżeczki papryki ostrej w proszku lub jedna papryczka chilli

Placki:
600 g obranych ziemniaków
1 mała cebula
1 łyżka mąki
1 jajko
sól, pieprz

Dodatki:
gęsta śmietana
koperek
surówka z kapusty


Przygotowanie gulaszu:

Mięso kroimy na małe kawałki, obtaczamy w mące i obsmażamy na oleju. W międzyczasie przygotowujemy bulion. Usmażone mięso przekładamy do gotującego się bulionu. Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju pozostałym ze smażenia mięsa. Przekładamy do bulionu. Wszystko dusimy pod przykrycie ok 2 godzin, do miękkości mięsa. W połowie gotowania dodajemy pokrojoną w paski paprykę czerwoną, koncentrat pomidorowy, paprykę w proszku. Jeśli sos po zakończeniu duszenia będzie za rzadki to zagęszczamy go mąką rozrobioną w wodzie.

Przygotowanie placków:

Ziemniaki ścieramy, dodajemy cebulę pokrojoną w kostkę, jajko, sól oraz pieprz. Smażymy na patelni z obu stron aż się zrumieni.

Na połowę gotowego placka wykładamy gulasz i składamy go jak naleśnik. Wierzch można polać gęstą śmietaną i posypać posiekanym koperkiem. Polecam podawać z surówką z kapusty.




Pycha!

sobota, 6 października 2012

Kolory mojej jesieni

Staram się przestawić na jesienne klimaty, jednak nie mogę (albo nie chcę??). W głowie nie dochodzi jeszcze do mnie, że to koniec lata i zima za pasem... Najgorsze dla mnie jest to przesilenie. Chodzę niewyspana mimo 8 godzin snu, ciągle mi zimno i jakaś taka bez życia jestem, a pogoda za oknem dodatkowo negatywnie wpływa na mój stan. Jedyne co mogę zrobić to próbować umilić sobie ten czas. Wiecie co przytrzymuje mnie przy życiu? Mam nadzieję, że nie wygłupię się jak napiszę Wam, że myślenie o Świętach BN ^_^ Myślę o dekoracjach, prezentach, spotkaniach z rodziną... Nie mogę się już doczekać tego przedświątecznego szaleństwa :D Natomiast teraz najlepsze dla mnie są oczywiście zakupy ;) Jedyny plus tego okresu to pojawiające się w sklepach nowe kolekcje ubrań i kolorowych kosmetyków ;) 

Obecnie skupiam się głównie na kosmetykach, a zwłaszcza lakierach do paznokci i szminkach - odcienie granatu i szarości, burgundy, fiolety, brudne róże to cele moich poszukiwań. Ostatnio przekonałam się, że warto również przejrzeć swoje kosmetyczki. Ja tak zrobiłam, dzięki czemu na nowo odkryłam kilka produktów, które z pewnością idealnie wpasują się w trendy tegorocznej jesieni.

Moja miłość do kolorowych paznokci trwa w najlepsze, dlatego nie mogłam o nich nie napisać :D Część wygrzebałam z kosmetyczki, a kilka z nich nabyłam w ostatnich dniach. A oto moje kolory na ten sezon (i na pewno nie skończy się tylko na tych)...

 od lewej:

Maybelline nr 287 Midnight Red, 
Maybelline nr 09 Volcanic Red (UWIELBIAM!)
Colour Alike nr 465 Miasto Grzechu (pokazywałam go TUTAJ)


od lewej:

Manhattan nr 65W (nowy, piękna ciemna śliwka)
Q by Coloru Alike nr 114 Fuks (o nim już nie raz wspominałam, UWIELBIAM!)
Astor nr 343 (jest ze mną od kilku lat, UWIELBIAM!)
Colour Alike nr 18 Earth rose (pokazywałam go TUTAJ)
KOBO, nr 9 BUENOS AIRES 
(now; śliczny pastelowy róż; nigdy nie byłam przekonana do takich kolorów, jednak ten bardzo mi się podoba i zostanie ze mną na dłużej)


od lewej:

CATRICE nr 880 No Snow Petrol 
(nowy; mile się nim zaskoczyłam, zobaczymy jak to będzie dalej, ale o tym pewnie innym razem:)
Colour Alike nr 468 Syrenka
Colour Alike nr 440 Jesienny Blues (pokazywałam go TUTAJ)
Colour Alike nr 442 Dżi aj dżejn
Colour Alike nr 469 Aleja Gwiazd (pokazywałam go TUTAJ)
Colour ALike nr 458 Stalowe nerwy


Kolejny zakup to coś w brązach i beżach :)


Jeśli chodzi o usta to wolę na sobie delikatne odcienie podkreślające kolor moich ust, czasami coś w brązach. Jednak tej jesieni postanowiłam troszkę zaszaleć i tchnąć w moje usta trochę życia ;) Porządkując kosmetyczkę znalazłam szminkę w pięknym śliwkowym kolorze. Kupiłam ją minionej zimy, jednak ani razu jej nie użyłam. Może przez to, że jest taka ciemna, nie mogłam się do niej przekonać, choć jej odcień strasznie mi się podoba. Ostatnio zrobiłam drugie podejście i ... tym razem nie dam jej przeleżeć kolejnego sezonu na dnie kosmetyczki :) Poza ty świetnie nawilża usta! Gdy ją nakładam mam wrażenie jakbym używała balsamu do ust, a nie szminkę.


szminka Maybelline Moisture Extreme kolor C410 (numeracja chyba amerykańska) Plum Wine



* * * * * * * * * * * * * * * * *


Znów się przekonuję, że świetnym poprawiaczem nastroju jest również wizyta u fryzjera, którą sobie dzisiaj zafundowałam :) Mąż też skorzystał z mojego dobrego humory i dostał pyszny obiad - placki po węgiersku, o których niebawem. Wieczór też zapowiada się miło, dlatego lecę ogarnąć kuchnię i szykować już Małą do spania, żebyśmy mogli spędzić więcej czasu tylko we dwoje ;)


Pozdrawiam serdecznie! :)
post signature

piątek, 5 października 2012

Z nadzieją na lepsze

Coraz częściej widzę, że nie tylko ja myślę już o nowym roku. Zazwyczaj nie zaopatruję się w kalendarz na przyszły rok tak wcześnie. Robię to tuż przed końcem roku lub dopiero w styczniu. Jednak tym razem chyba podświadomie chcę, aby ten rok już się skończył i nadszedł nowy, z nowymi pomysłami, celami, planami i szansami. Prawdę mówiąc liczyłam na to, że ten rok będzie dla mnie ważny i dużo zmieni, jednak męczy mnie już strasznie - za dużo stresów i nerwów. 

Z nowym rokiem wiążę naprawdę wielkie nadzieje. Związane są one głównie z tym o czym pisałam wcześniej TUTAJ o korzystaniu z życia. Cały czas nad tym pracuję. Chcę, aby 2013 rok pod tym względem był przełomowy.

Na dobry początek nowy kalendarz, w ulubionym i dodającym mi energii kolorze ;)





* * * * * * * * * * * * * *

Wczoraj udało mi się porozmawiać, tak prywatnie z koleżanką z pracy. Wcześniej osobiście się nie znałyśmy, choć pracujemy w jednej firmie od kilku lat. Po tych 30 min rozmowy spojrzałam na nią z zupełnie innej perspektywy. Okazała się młoda (młodszą ode mnie) pełną pasji i energii osobą. Zaimponowała mi tym, jak z uporem dąży do celu i realizuje swoje marzenia. Jeśli coś sobie zaplanuje to po prostu to robi, stawiając czoło wszelkim przeciwnościom. Jest tym, kim ja chciałabym być. Zmowtywowała mnie do zmian jeszcze bardziej. Uwielbiam spotykać takie inspirujące osoby i chciałabym jak najczęściej trafiać na takie w moim życiu.


Życzę wszystkim udanego dnia :) Za parę godzin WEEKEND! :D