Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2012

Po prostu je uwielbiam :) + PODZIĘKOWANIA

Obiecałam sobie, że więcej ich nie kupię. Oczywiście nie tak w ogóle, ale przynajmniej przez jakiś dłuższy czas. Próbuję zaplanować plan oszczędnościowy, ale jakoś mi to nie wychodzi. Księgarnie internetowe, napotkany EMPIK czy przeglądane blogi ciągle kuszą mnie książkami. Jak zatrzymam się na jednej pozycji to zaraz przeglądam 10 kolejnych i wtedy to już zawsze coś sobie upatrzę ;) Nie kupuję ich hurtowo (dzięki Bogu), ale i tak nie mogę się powstrzymać, mimo iż nie mam na razie gdzie ich trzymać, a pieniądze mogłabym przeznaczyć na coś pilniejszego. Oby tylko mój małżon nie trafił na ten wpis, bo ja już znam jego zdanie na ten temat hehe :D Ale postanowiłam - w tym roku kalendarzowym nie kupię już ani jednego egzemplarza! (Zastanawiałam się czy to napisać, ale może deklaracja na forum pomoże ;) )

Mimo wszystko stało się i mam kolejną nową książkę w swojej kolekcji, z których bardzo się cieszę ;) 



Ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad czytnikiem do e-booków. Jeżdżąc codziennie komunikacją miejską coraz częściej widzę osoby wpatrzone w te małe ekraniki. Na pewno wygodniej jest mieć przy sobie coś takiego niż 500 stronicową książkę w twardej oprawie, którą w dodatku ciężko włożyć w torebkę załadowaną już innymi "niezbędnymi" gadżetami ;) Próbowałam sobie wyobrazić takie czytanie, kiedyś próbowałam nawet czytać na swoim telefonie komórkowym. Jednak stwierdzam, że to nie dla mnie. Ja po prostu muszę mieć papierową książkę w ręce. Muszę czuć jej ciężar, zapach, widzieć ile przeczytałam a ile jeszcze mi zostało oraz przewracać kartki ;) W przeciwnym razie czytanie męczy mnie okrutnie ;) 

Poza tym zawsze chciałam mieć w domu pokój/gabinet, a w nim regał po sam sufit wypełniony po brzegi książkami :)













Bardzo fajny pomysł na segregację książek :) Jeśli się dorobię w końcu tego regału, to spróbuję zrobić tak u siebie ;)





































Moje ulubione powiedzonka :)



Źródło: zdjęcia pochodzą ze strony www.pinterest.com



A Wy jakie czytacie książki, papierowe czy elektroniczne? :)



* * * * * * * * * *


Jak już pewnie zauważyliście ostatnio zmienił się wygląd bloga :) Bardzo się z tego faktu cieszę, bo wcześniejszy już mi się opatrzył i generalnie był nieciekawo-nijaki. Mam nadzieję, że Wam również przypadł do gustu i dzięki niemu milej będziecie spędzać u mnie czas ;)

W związku z tym chcę podziękować Hafiji za pomoc w stworzeniu nowej szaty graficznej. Agatka to nie tylko mamuśka prowadząca bloga o swoim synku i wszystkim tym co się wiąże z mamusiowaniem, ale również zdolna kobita znająca się na HTLM-ach i innych dziwnych (jak dla mnie) kodach ;) 

Kochana bardzo Ci dziękuję za poświęcony mi czas :)


Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu! :)


post signature

niedziela, 4 marca 2012

Książka na bis: "Wolałbym żyć" Thierry Cohen

Czy zdarza się Wam czytać jedną książkę dwa lub więcej razy? Ja nigdy tego nie robiłam. Jakoś nie lubiłam wracać do czegoś co już znam i wiem o czym jest. Zawsze wydawało mi się, że książka czytana po raz kolejny będzie mnie strasznie nudzić. Jednak ostatnio ciągle wracam myślami do kilku książek, które czytałam dość dawno temu i wbrew sobie, mam wielką ochotę przeczytać je jeszcze raz. Jedną z nich była właśnie książka "Wolałbym żyć" Thierry'ego Cohena. 

Jakieś 3 lata temu pożyczyła mi ją koleżanka. Po przeczytaniu wiedziałam, że musi się znaleźć u mnie na półce. Teraz, gdy naszła mnie ochota, aby ponownie po nią sięgnąć, postanowiłam, że w końcu muszę ją kupić. Książkę już mam i po jej lekturze również już jestem.


Główny bohater Jeremiasz w dniu swoich 20-tych urodzin postanawia popełnić samobójstwo. Powodem tego dramatycznego posunięcia, jest jego przyjaciółka Wiktoria, którą bardzo kocha jednak bez wzajemności. Jeremiasz bierze tabletki do ust, popija je whisky i .... budzi się dokładnie rok później u boku swojej ukochanej. Nie napiszę nic więcej, aby za dużo nie zdradzić ;) 

Niby niepozorna, cieniutka (192 str.), o nie wyróżniającej się okładce książka, a jednak może być tak bardzo poruszająca i skłaniająca do przemyśleń. Wbrew moim wcześniejszym obawom, książkę chłonęłam tak samo jak przy pierwszym czytaniu. Główne przesłanie historii Jeremiasza ma charakter religijny. W piękny i wzruszający sposób uświadamia nam, że każdy z nas ma wybór. Bóg daje nam życie, jednak to już od nas zależy jaką drogę obierzemy. Czy będziemy szanować ten dar, kierować się ku szczęściu, czy może wręcz przeciwnie. Jeremiasz odrzucając życie poznaje następstwa swojego czynu. Niezwykłe w tej historii jest właśnie to, jak bohater uświadamia sobie swój błąd oraz to jaką krzywdę wyrządził swoim bliskim.

Zdaję sobie sprawę, że książka nie każdemu może odpowiadać we względów religijnych (choć tak na prawdę wzmianek stricte o Bogu jest tu niewiele). Jednak jestem przekonana, że historia Jeremiasza jest na tyle uniwersalna i tak pięknie opowiedziana, że będzie w stanie ująć każdego.

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam udanej niedzieli! :)

Image and video hosting by TinyPic

sobota, 25 lutego 2012

Książkowo

Od tygodnia próbuję skończyć książkę, którą zaczęłam czytać w minioną niedzielę, ale skutecznie wszystko mi w tym przeszkadza, a najbardziej moje zmęczenie. Co wieczór usypiając Klaudię sama zasypiałam na kilka godzin, po czym rozespanej już mi się nie chciało po książkę sięgać. Dziś po raz pierwszy w tym tygodniu udało mi się nie przysnąć, dlatego mam zamiar nadrobić troszkę zaległości w lekturze :)



Czytam teraz książkę Ann Brashares "Nigdy i na zawsze". Jestem dopiero w połowie, ale podoba mi się, ponieważ lubię takie nietypowe historie miłosne ;) Główny bohater zakochuje się w nieznajomej, którą w tym samym momencie traci. Zaczyna jej szukać, co zajmuje mu setki lat. Powieść jest w klimacie książki "Zaklęci w czasie" Audrey Niffenegger (szczerze polecam zarówno książkę jak i jej ekranizację z Rachel McAdams), którą ja osobiście uwielbiam. Jestem bardzo ciekawa zakończenia, dlatego uciekam już do czytania :)

Udanego (jeszcze) weekendu!

Pozdrawiam :)
Image and video hosting by TinyPic

piątek, 3 lutego 2012

"Potęga podświadomości" Joseph Murphy

Jak już wcześniej wspominałam, po paru latach znów zabrałam się za książkę "Potęga podświadomości" Josepha Murphy'ego. Cieszę się, że do niej wróciłam, ponieważ aktualnie jestem na takim etapie życia, w którym potrzebuję inspiracji i bodźców, które wpływają na pozytywne myślenie. I to właśnie powoduję u mnie ta książka. Po uświadomieniu sobie na czym tak na prawdę polega potęga podświadomości, znacznie łatwiej jest mi myśleć pozytywnie, co w efekcie zmienia także moje nastawienie do życia. Podczas gorszych dni, kiedy wydaje mi się, że nic mi się nie uda, jestem teraz bardziej świadoma tego, że negatywne myśli trzeba szybko odpędzać i robię to stosując jedną z technik ją zaleca autor. Wierzę, że wypowiadane afirmacje jakie sugeruje Murphy naprawdę działają.


"Potęga podświadomości" zdecydowanie należy do grona z moich ulubionych książek. Na pewno będę do niej systematycznie wracać. Wam również ją polecam.

Na koniec kilka moich ulubionych fragmentów:

"Zmień nawyki myślowe, a odmienisz swój los!"

"Myśl o rzeczach dobrych, a staną się rzeczywistością! Nie myśl o rzeczach złych, by to nie one się wydarzyły. W każdej sekundzie życia jesteś tym i robisz to, o czym myślisz."

"Wyobraź sobie najbardziej wyraziście, jak potrafisz, spełnienie swoich pragnień i uznaj, że już się urzeczywistniły. Jeśli nie zabraknie ci wytrwałości i koncentracji, sukces nie każe na siebie długo czekać."


Pozdrawiam serdecznie! :)

piątek, 13 stycznia 2012

"Perfekcyjny makijaż" według Bobbi Brown

W te Święta stałam się posiadaczką książki "Perfekcyjny makijaż" autorstwa Bobbi Brown.

Tak na prawdę sama na pewno nie zakupiłabym sobie takiego poradnika, bo wolę patrzeć jak makijaż powstaje na filmie niż na zdjęciach. Mimo to przeglądałam tą książkę z dużym zainteresowaniem.


Autorka omawia tu akcesoria niezbędne do makijażu oraz prezentuje krok po kroku jak wykonać perfekcyjny makijaż. Ponadto pomaga nam w samodzielnym określeniu kondycji naszej skóry co w efekcie ma nam ułatwić dobór kosmetyków pielęgnacyjnych, podpowiada jak dobrać najbardziej odpowiedni dla nas kolor podkładu, korektora, cieni itd.


W książce znajdziemy również wskazówki dotyczące wykonania bardziej profesjonalnego makijażu, np. dla telewizji, na pokazy mody, dla magazynów.


Moim zdaniem ta książka to idealna propozycja dla osób, które dopiero zaczynają interesować się makijażem. Ja za eksperta w dziedzinie makijażu się nie uważam i dużo mi jeszcze brakuje, aby dorównać dziewczynom na YouTube ;) Jednak dużo informacji podanych w książce już wiedziałam. Choć nie ukrywam, że dzięki niej też wiele rzeczy poznałam.

Książka jest bardzo ładnie wydana. Kolorowa okładka od razu przyciąga oko, a zdjęcia we wewnątrz ogląda się z wielką przyjemnością. Według mnie ta książka to rzeczywiście świetny pomysł na prezent.

Już wiem, że książka będzie idealna dla Klaudii, gdy ona sama zaczynie swoją przygodę z makijażem ;)


Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam udanego weekendu! :)


sobota, 26 listopada 2011

Dostałam motywacyjnego kopniaka!

Pojawienie się Klaudii przewartościowało mój świat. Teraz rodzina i dom są dla mnie najważniejsze. Wszystkie moje plany związane z własnym rozwojem, nauką, karierą zawodową odeszły, nie na drugi, a znacznie dalszy plan. Mimo iż był to mój świadomy wybór bo uwielbiam spędzać czas w domu, córką i chciałabym móc poświęcać go jej jak najwięcej, to jednak siedzenie samej w czterech ścianach nie wpływa na mnie jakoś korzystnie. Mam wrażenie, że stałam się Lelum Polelum ;) Choć przy dziecku człowiek się nie nudzi i jest mnóstwo zajęć to i tak czuję, że brak mi energii, nic mi się nie chce, zero motywacji do działania i zupełny brak pomysłów na siebie. W czasie studiów miałam tego POWERA. Były plany pójścia na studia podyplomowe, nauki języków obcych, była ogromna chęć pięcia się po szczeblach kariery. Jednak od jakiegoś czasu z tego POWERA tak na prawdę nie zostało nic. Mimo iż rodzina zawsze będzie moim numerem jeden, a praca nigdy nie zajmie jej miejsca, to i tak w tym ferworze codziennych zajęć, nie chcę zapominać również o sobie i swoich potrzebach. Obecnie na studia czy pracę nie mogę sobie pozwolić, jednak aby nie mieć kiedyś poczucia, że czas spędzony w domu mogłam wykorzystać bardziej efektywnie (prawdę mówiąc takie poczucie już zaczyna mi towarzyszyć, bo wydaje mi się, że rok już zmarnowałam) muszę na nowo obudzić w sobie to ucie, że MOGĘ WSZYSTKO. Chcę podnosić swoje kwalifikacje zawodowe i rozwijać się w różnych dziedzinach, które mnie interesują. 

Ostatnio oglądałam różne reportaże o ludziach sukcesu, o ludziach którzy robią to co lubią godząc jednocześnie pracę i rodzinę. To sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem i nad tym co sama chciałabym osiągnąć.


Na początek motywuję się do działania i ładuję pozytywną energią czytając. Właśnie jestem po lekturze książki Olgi Kozierowskiej pt. "Sukces pisany szminką". 


Jeśli czujecie się tak jak ja, to szczerze ją Wam polecam. Nie znajdziemy w niej gotowej recepty na sukces, ale niesamowicie motywuje. Autorka wyjaśnia, co daje nam pozytywne myślenie, jak wyznaczyć sobie cel, motywuje do działania i podejmowania ryzyka. Książka dała mi motywacyjnego kopniaka ;) Mam nadzieję, że jego skutki będą odczuwać jeszcze bardzo długo ;)

Na koniec zacytuję autorkę:
"Syndrom matki Polki jest wszechobecny, jest niemal kulturową normą. Uznawanie własnych potrzeb za najważniejsze jest niemal grzechem. Otóż właśnie tak nie jest. Powinnyśmy być dla siebie najważniejsze. Tylko wtedy będziemy w stanie właściwie funkcjonować w relacjach, uszczęśliwiać innych i być szczęśliwe."

Pozdrawiam serdecznie! :) 

poniedziałek, 12 września 2011

"Gdzie Indziej", Gabrielle Zevin

Na początku chciałam wspomnieć, że nie trudnię się w recenzowaniu książek i nie chcę tworzyć tu nie wiadomo jak długie elaboraty na ich temat. Chcę jedynie przekazać Wam czy dana książka mi się podobała czy nie i parę słów o niej napisać. A nóż widelec kogoś zainteresuje ;)

Ale do rzeczy...

"Gdzie Indziej" to bardzo przyjemna lektura. Autorka miała ciekawy pomysł na to jak może wyglądać życie po drugiej stronie. Po lekturze człowiek jest nawet spokojniejszy, ma poczucie, że w chwili śmierci nie umieramy tylko przenosimy się do innego świata -  jak dla mnie to bardzo optymistyczna wersja :) 


Napisana jest dość prosto i przystępnie, dzięki czemu czyta się ją szybko i lekko. Moim zdaniem książka adresowana jest głównie do młodzieży. Osoby, które oczekują, że lektura skłoni ich do poważniejszych rozważań na temat życia po śmierci i ludzkiej egzystencji mogą się rozczarować. W zasadzie i ja miałam takie oczekiwania, ale mimo to iż książka nie jest jakoś specjalnie ambitna, to i tak bardzo przypadła mi do gustu.

Na końcu książki dołączony był bezpłatny egzemplarz fragmentu książki pt. "Światła pochylenie" Laury Whitcomb, o podobnej tematyce do "Gdzie Indziej". Po przeczytaniu tych kilku stron wydaje się być jeszcze ciekawsza niż książka Zevin.

Czytał ktoś tą książkę?

Pozdrawiam! :)

sobota, 21 maja 2011

"Gdybyś mnie teraz zobaczył", Cecelia Ahern

Oto kolejna książka, którą tak jak trylogię o Tatianie i Aleksandrze, UWIELBIAM!!!

                        
"Gdybyś mnie teraz zobaczył" to niebanalna historia o miłości, nadziei i próbie uporania się z demonami przeszłości, a to wszystko z odrobiną magii ;-) Mimo, że generalnie nie przepadam za fantastyką, to ta historia jest po prostu cudowna :)
Książka świetnie napisana, momentami z humorem, przez co wciągnęła mnie od pierwszych stron. Wykorzystywałam każdą wolną chwilę, aby ją czytać. Końcówka bardzo wzruszająca, na której ryczałam jak bóbr ;-P Na 100% jeszcze raz ją przeczytam.
Gorąco polecam!

Opis książki:
Romans pióra autorki słynnej, ekranizowanej teraz powieści "PS Kocham Cię". Zabawna i wzruszająca opowieść o tym, jak bardzo różni się zobaczenie, od uwierzenia. Książka Cecelii Ahern jest pełna charakterystycznego dla jej pisarstwa ciepła, humoru i wzruszeń. Jest to historia z sercem - i odrobiną magii. Pewnego dnia w życiu uporządkowanej i poważnej, zapracowanej Elizabeth Egan i jej siostrzeńca pojawia się tajemniczy przybysz. Ivan jest beztroski, spontaniczny i zawsze szuka przygód - stanowi jej zupełne przeciwieństwo. Szybko zaraża ją swoją radością i humorem i Elizabeth zaczyna zmieniać swoje życie w sposób, w jaki nigdy sobie tego nie wyobrażała. Ivan jednak musi zniknąć z jej życia, bo jest.. Niewidzialnym Przyjacielem i jak to niewidzialni - znika.
Wydawca: Świat Książki
Ilość stron: 352
Oprawa: miękka

czwartek, 5 maja 2011

Trylogia o Tatianie i Aleksandrze Paulliny Simons

Na dobry początek, chciałam Was zainteresować moją ulubioną książką, a właściwie książkami, gdyż cała historia zawiera się w trzech tomach.





"Jeździec miedziany" (tom 1)
Leningrad, rok 1941.
17-letnia Tania Mietanowa poznaje młodego oficera mówiącego z obcym akcentem.
Zakochuje się w nim ku swemu przerażeniu, gdyż Aleksander jest już obiektem uczuć jej siostry Darii. Miłość jednak nie wybiera - Aleksander odwzajemnia uczucia Tani, ale by nie ranić Darii, bohaterowie przysięgają nigdy nie ujawnić swej miłości. Gdy blokada zacieśnia się i miasto zaczyna głodować, śmierć dosięga rodzinę Mietanowów. Tania szaleje ze strachu - jej ukochany walczy w wojskach próbujących przerwać pierścień blokady...
Ledwo odetchnie z ulgą, już Aleksander znajdzie się w nowym niebezpieczeństwie, wyjaśni się tajemnica jego akcentu, a bohaterom zagrozi rozłąka...
Ile jeszcze przejdą, nim los pozwoli im być razem?
I czy okrutna historia w ogóle na to pozwoli?
Wydawca: Świat Książki
Ilość stron: 720
Oprawa: twarda

Ciąg dalszy losów głównych bohaterów opisują pozostałe tomy:

"Tatiana i Aleksander" (tom 2)

"Ogórd letni"
(tom 3)



Według mnie to najpiękniejsza historia miłosna jaką do tej pory udało mi się przeczytać. Książka niesamowicie wciągająca, a dzięki niezwykłym i szczegółowym opisom zarówno samych bohaterów, miejsc, jak i wydarzeń mających miejsce w tamtym okresie, powodują, że czytelnik wręcz przenosi się do świata Tatiany i Aleksandra. Mimo iż książki pochłania się jednym tchem, celowo starałam się czytać troszkę wolniej, aby ta wspaniała historia miłosna, pomiędzy rosyjską dziewczyną a amerykańskim żołnierzem, trwała jak najdłużej :-)
Dla osób, którym ciężko rozstać się z bohaterami, autorka przygotowała jeszcze jedną książeczkę, a mianowicie "Przepisy Tatiany".  Tu wydarzenia rozgrywają się w kuchni Tatiany, a między jej przepisy wplecione zostały wspomnienia i wydarzenia jakich w poprzednich tomach nie opisano. Tej książki jeszcze nie przeczytałam (zostawiłam ją sobie na późniejszy deser ;-P),  więc teraz nie umiem stwierdzić czy warto ją nabyć, jednak myślę, że dla osób zauroczonych tą historią tak jak ja, miło będzie ponownie spotkać się z Tatianą i Saszą :)

Po skończeniu i odłożeniu na półkę, książkę nie sposób zapomnieć.
Zdecydowanie polecam!!

A to mała niespodzianka dla tych, którzy nie mogą się doczekać ekranizacji tej historii :)