piątek, 29 czerwca 2012

Wieści z frontu

Ostatnio było tu bardziej urodowo i modowo, więc tym razem dla odmiany będzie troszkę domowo ;)

Przez ostatnie dni z pogodą bywało różnie, ale z mężem każdą chwilkę staramy się poświęcać na ogarnianiu i porządkowaniu ogrodu, przez co ostatnio dużo się w nim dzieje. Obecnie choroba pokrzyżowała mi troszkę plany, ale generalnie ja tańcuję po ogrodzie z grabiami na zmianę z haczką, czyli plewię, hakam, grabię ;) Przed chorobą planowałam zakończyć prace w warzywniaku, aby zabrać się w końcu za tą bardziej ozdobną część ogrodu. Jednak wyszło jak wyszło, choroba była nieubłagana i długo nie chciała dać mi spokoju (a teraz na nowo mnie rozłożyło) przez co nie wysiałam jeszcze kilku warzyw, na które i tak było trochę za późno. Teraz dam sobie już z nimi spokój, bo pewnie przed mrozami i tak nie zdążyłyby mi wyrosnąć, choć miałam wielką ochotę udowodnić mężowi, że jednak mi się uda ;) 

Jak na razie rosną ziemniaki, truskaweczki, pietruszka, słoneczniki, ogórki, czosnek, fasolka, winogrona i pomidorki. 



Natomiast mąż z teściem porządkuje całe obejście. W efekcie powstała a la altanka-szopka na drewno do kominka (chwilowo robi też za graciarnię) ...



...oraz wytęskniony i upragniony przez nas taras ;) Trzeba go jeszcze zagospodarować, ale i tak jest wspaniale! Móc wyjść sobie z poranną kawką lub poleżeć na leżaczku - BEZCENNE :D


Generalnie (jak widać na załączonych obrazkach) jest jeszcze sporo roboty. Potrzebujemy ciągnik, tzn kogoś z ciągnikiem, aby działkę zaorać i zabronować. Niby mieszkamy na wsi, to jednak znaleźć tutaj prawdziwego rolnika z traktorem graniczy z cudem... 

Pomalutku ruszamy z płotem (nareszcie!). Materiał już został wybrany. Słupki oraz podmurki będą zrobione z takiej oto granitowej kostki. 



Jestem ogromnie ciekawa jaki będzie efekt, bo na początku nie byłam do nich jakoś specjalnie przekonana. Jednak z dnia na dzień podobają mi się coraz bardziej ;)

A na koniec troszkę truskawek z bitą śmietaną własnej roboty. Można się częstować! ;P



Do następnego!
Papa


Image and video hosting by TinyPic

PS. Niebawem dam znać co słychać u nas w domu, dlatego Madziu z Kurnika - proszę jeszcze o odrobinę cierpliwości ;) 

środa, 27 czerwca 2012

Weselnie

W miniony weekend bawiliśmy się na weselu mojego brata. Było super! Choć nie obyło się bez stresów, ale na szczęście nie w związku z Państwem Młodych ;) Stresy miałam ja i mój mąż.

Klaudia nam się rozchorowała i z rana w dniu ślubu musieliśmy pędzić z nią do lekarza. 
Z gabinetu lekarskiego zapomniałam zabrać torbę z rzeczami Klaudii, które ostatecznie przepadły, bo wracać po nie nie mieliśmy już czasu (trzeba byłoby wracać jakieś 30 km), a ja musiałam być już u fryzjera na czesaniu. 
Nie mieliśmy nikogo do opieki nad Klaudią, więc ja i mąż musieliśmy się zmieniać w jej pilnowaniu przez co nie mogliśmy razem uczestniczyć w ceremonii zaślubin i weselu... 

Dopiero koło 23.00 udało nam się zorganizować opiekunów, dzięki czemu mogliśmy wreszcie troszkę razem się pobawić. Jednak na tym się nie zakończyło. 

Po poprawinach rozchorował się mój mąż, a mi nastąpił nawrót choroby, z którą zmagałam się przez ostatnie 2 tygodnie... Teraz obydwoje siedzimy na zwolnieniu lekarskim do końca tygodnia...

Ale co tam nasze stresy. Najważniejsze, że Młodzi byli szczęśliwi a ślub, wesele, jak i poprawiny udały im się wspaniale! Świetni goście, świetna atmosfera, świetna obsługa... ;) Czemu wszystko co dobre tak szybko się kończy??

Ja jako świadkowa nie miałam kiedy pomyśleć o zrobieniu sobie jakiejś fotki, aby zaprezentować Wam mój strój (zwłaszcza, że małżona nie było). Jednak zaletą bycia świadkiem jest to, że będąc przy Młodych zawsze znajdziemy się na wielu zdjęciach ;) Na foto od fotografa jeszcze czekamy, ale udało mi się co nieco zdobyć ;)


Sukienka - DanHen (kupiona kilka lat temu)   
Koronkowe bolerko - ORSAY (kupione kilka lat temu)

A tak z bliska prezentują się dodatki.



Kwiatek - H&M
Naszyjnik - H&M
Lakier do paznokci - Colour Alike z serii Q #114
Kopertówka - ASOS


Buty - Deichmann

Pozdrawiam serdecznie! :)

Image and video hosting by TinyPic

piątek, 15 czerwca 2012

Mój sposób na kreski

Czy malowanie kresek na górnej powiece też sprawiało/sprawia Wam problemy??
Bo ja zazwyczaj miałam z nimi kłopoty - albo wychodziły mi nierówne, albo trzeba było je poprawiać, a to wiązało się ze zmyciem całego oka, albo po prostu całe to ich malowanie trwało wieki. Zazwyczaj korzystałam z eyelinera w pędzelku lub po prostu kredki. Jednak to się u mnie nie sprawdzało. W końcu znalazłam sposób, który teraz w pełni mi odpowiada i którym chcę się z Wami podzielić. Może dla kogoś kreski to równie nie lada wyzwanie, a nóż widelec okaże mu się to pomocne ;)

Mój tajny zestaw do kresek to:
czarny cień do powiek, skośny mały pędzelek i drobina wody.

pędzelek Maestro nr 660, cienie Sleek Storm



Wiem wiem, banalne :) Jednak dla mnie ten zestaw okazał się naprawdę najlepszy i w końcu mogę szybko wykonać kreski nawet z rana przed pracą, a wtedy to wiadomo czasu zawsze jest za mało ;)

A tak je wykonuję.

Po nałożeniu bazy i cienia na powieki, zabieram się za kreski. Najpierw zwilżam sobie wierzch dłoni, następnie w maleńkiej kropelce wody zanurzam włosie pędzelka, po czym nabieram czarny cień i dopiero wtedy zaczynam się malować. Najistotniejsze jest tutaj nakładanie cienia na mokro. Wtedy kreski są ciemniejsze, o wiele bardziej trwalsze, nie znikają w ciągu dnia (u mnie bez najmniejszych poprawek utrzymują się nawet 15 godzin) i nie odbijają mi się pod brwiami, gdy otworzę szerzej oczy, co wcześniej po nałożeniu na sucho często mi się zdarzało ;) Poza tym, takie kreski z łatwością można poprawić jeśli coś się nie uda, bo łatwiej jest rozetrzeć czy usunąć cień niż tusz z eyelinera. Tak maluję się na co dzień.

Jeśli mam jakieś wyjście czy przyjęcie i potrzebuję naprawdę bardzo trwałej i mocno czarnej kreski wówczas na tak przygotowany "szablon" z cienia do powiek nakładam eyeliner co gwarantuje mi udaną kreskę :)

Do tego wszystkiego trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Wtedy ładna, równa i szybka kreska gwarantowana. Daleko mi do umiejętności dziewczyn prowadzących kanały urodowe na YT, ale odkąd stosuję ten zestaw i maluję kreski codziennie, widzę, że idzie mi to coraz lepiej :)

To moje sposoby na kreskę, a Wy jak je malujecie? Może stosujecie inne ułatwiające metody? ;)

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu!



Image and video hosting by TinyPic

piątek, 8 czerwca 2012

Torebki

KOOOOOCHAM torebki :D Mogłabym je kupować, kupować, kupować... ale na szczęście(?) jest ktoś, kto mnie zawsze ściąga na ziemię, gdy myślę o kolejnym zakupie ;)

A oto moje ulubione z ostatnich dwóch tygodni. Dwie torebki, które targałam do pracy na zmianę :)

Pierwsza to a la kuferek. W moim ulubionym, niebieskim kolorze. Urzekła mnie nie tylko kolorem, a przede wszystkim kwiatuszkami przy zamku, które sprawiają, że jest bardzo kobieca, romantyczna i wiosenna :) Idealna zarówno do dżinsów, balerinek, jak również sukienek i szpilek. Firma NoName. Kupiona na Allegro.


Natomiast druga to typowa listonoszka. Kiedyś nie przepadałam za tego typu torbami. W tym roku wręcz za nimi przepadam, bo przekonałam się na czym polega ich urok. Po pierwsze wolne ręce. Niesamowita wygoda zwłaszcza przy dziecku czy podczas zakupów. A po drugie ogromna ilość kieszonek, przegródek i "sztywne" boki dzięki czemu nareszcie mam w torebce porządek! Bilet, szminka czy spinka - nie mam problemu, aby znaleźć cokolwiek. Torebka jest świetnej jakości! Wykona z grubej i porządnej skórki, z dbałością o każdy najmniejszy detal. Firma GIANI BERNINI. Kupiona w U.S. w Macy's. Jest dostępna na ich stronie internetowej. Macy's wysyła produkty również do Polski.

PS. Oglądałyście mecz Polska-Grecja?? Ja jednym okiem spoglądałam w stronę TV. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy kilka sytuacji, wtedy pewnie byśmy wygrali. No ale też nie przegraliśmy, więc chyba nie jest źle ;)

Pozdrawiam serdecznie i do następnego posta!

Image and video hosting by TinyPic

czwartek, 7 czerwca 2012

Złote myśli czyli moje motywatory - "Sekret" Rhonda Byrne

"Prawo przyciągania mówi: to co podobne przyciąga się, a zatem gdy myślisz o czymś, oznacza to, że jednocześnie przyciągasz do siebie podobne myśli"

"Prawo przyciągania to prawo natury. Jest bezosobowe i nie dostrzega tego co dobre czy złe. Otrzymuje Twoje myśli i przesyła je z powrotem do Ciebie jako Twoje doświadczenie życiowe. Prawo przyciągania po prostu daje Ci to, o czym myślisz."

"Jeśli potrafisz myśleć o tym, czego chcesz, i uczynić z tego dominującą myśl, to sprawisz, że pojawi się to w Twoim życiu."

"Myśli są magnetyczne i mają własną częstotliwość. Kiedy myślisz, Twoje myśli zostają wysłane we Wszechświat i magnetycznie przyciągają wszystko, co jest podobne i odznacza się taką samą częstotliwością. Wszystko, co zostało wysłane, powraca do źródła. A źródłem jesteś Ty."

"Kiedy czujesz się źle, emitujesz częstotliwość przyciągania rzeczy złych. Kiedy czujesz się dobrze, przyciągasz do siebie rzeczy dobre."

"Toje myśli to ziarno, i od nich będą zależeć żniwa."


Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 5 czerwca 2012

Ulubieńcy

Pomyslałam, że co jakiś czas podzielę się z Wami moimi ulubieńcami, np. minionego dnia, tygodnia czy miesiąca. Nie chcę się ograniczać jedynie do kosmetyków dlatego na pewno znajdzie się wśród w nich również coś dla duszy czy naszych kupek smakowych ;)

Znacie drogerie HEBE? Ja do wczoraj nie miałam o nich pojęcia. W drodze do domu z pracy wstąpiłam tam z czytej ciekawości. Muszę przyznać, że asortyment mają bardzo bogaty. Najbardziej ucieszyła mnie szafa z Revlon, Sally Hansen i Essence. Oprócz kolorówki  znalazłam tam jeszcze sporo ciekawych produktów do pielęgnacji ciała i włosów nieznanych mi dotąd firm i niesodtępnych np. w Rossmannie. Wśród nich jest też wiele kosmetyków naturalnych, które z czasem pewnie przetestuję :)

Będąc tam udało mi się nabyć bardzo fajny balsam do ust kakaowo-waniliowy z masłem shea, olejkiem jojoba, małesm kakaowym i woskiem pszczelim firmy Greendland.


Po jednym dniu jestem z niej naprawdę zadowolona. Dobrze moje usta nawilża i nie znika po kilku minutach. Po 2 godzinach nadal czuję ją na ustach. No i ten zapach :D  Czuć prawdziwe kakao, jakbyście wąchały kakao do picia ;) Pomadka bardzo przypomina mi balsam Tisane, choć ta z Greenland jest bardziej "twarda". Nie miałam jeszcze okazji testować jej w upalne dni, aby przekonać się czy tak samo jak Tisane robi się "miekka" pod wpływem wysokiej temperatury. Jak dla mnie byłoby lepiej, gyby niezmieniała swojej konsystencji, ale to się jeszcze okaże :) Kosztowała mnie ok 12 zł, więc cena nie jest jakaś specjalnie wygórowana i można się skusić, aby ją wyróbować :)

Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :)

Image and video hosting by TinyPic