Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2011

Kosmetyki naturalne: coś dla włosów i ciała

Ostatnio dużo się słyszy na temat kosmetyków naturalnych. Ja jakoś specjalnego szału na tym punkcie nie miałam. Jednak z powodu problemów ze skórą głowy (moje dotychczasowe kosmetyki do mycia włosów zaczęły mi ją podrażniać) postanowiłam, że zanim chwycę się za preparaty apteczne, które zalecił dermatolog, spróbuję czegoś z tych wychwalanych kosmetyków. 

Kilka razy spotkałam się z dobrymi opiniami na temat szamponów i odżywek z firmy Alterra (dostępnych w Rossmannie), więc na początek skusiłam się właśnie na te kosmetyki, a konkretniej na szampon Migdały i Jojoba dla wrażliwej i podrażnionej skóry oraz odżywkę Morela i Pszenica do włosów pozbawionych blasku i łamliwych.
Po miesiącu stosowania, mogę stwierdzić, że jestem z nich naprawdę zadowolona. Szampon dobrze się pieni i myje włosy oraz pięknie owocowo pachnie. Co najważniejsze nie podrażnia mi skóry głowy. Natomiast odżywka jest taka jak lubię, czyli o gęstej konsystencji, przez co czuć, że ma się ja na włosach. Po niej włoski są gładkie i miękkie w dotyku, a do tego bardzo ładnie pachną :) Choć kosmetyki nie uporały się z moim problemem (nie oczekiwałam tego, bo to nie na tym polega ich zadanie) to włosy, a zwłaszcza skóra głowy jest teraz w o wiele lepszej kondycji.

* * * * * * * * * *

Kolejny kosmetyk do włosów to olejek kokosowy Vatika dostępny m.in. na stronie www.helfy.pl 
Jest naprawdę świetny. Włosy po nim są niesamowicie gładkie, miękkie i lśniące. Zazwyczaj noszę włosy związane, ale gdy tylko zostawię je rozpuszczone, to nie mogę przestać ich dotykać - są tak fajne w dotyku :) Ja olejek stosuję zazwyczaj raz w tygodniu. Nakładam go na mokre włosy i idę spać, a rano zmywam szamponem. Olejek ma to do siebie, że w temperaturze pokojowej ma konsystencję stałą. Ja na początku wyciskałam go z butelki i rozpuszczałam w dłoniach, a następnie nakładałam na włosy. Jednak polecam najpierw wstawić butelkę do gorącej wody, aby olejek się upłynnił i następnie go nakładać. Zauważyłam, że po takim rozgrzaniu, olejek o wiele lepiej działa na włosy. Jeśli chcemy, aby tak fajny efekt na włosach utrzymywał się cały czas, to trzeba olejek stosować przed każdym umyciem włosów. Ja nie stosuję go tak często, dlatego włosy po kolejnym myciu, bez wcześniejszego nałożenia olejku, nie są już tak gładkie jak tuż po jego zastosowaniu. Mimo to jestem z niego bardzo zadowolona.

* * * * * * * * * *

No i coś dla ciała. Jakiś czas temu TUTAJ można było się przekonać jak ubóstwiam oliwkę do ciała :) Oczywiście nadal tak jest. Jednak postanowiłam spróbować czegoś nowego, bardziej naturalnego :) Dlatego mój wybór padł na oliwkę z HIPPa. 
Mimo, iż wolę wersję w żelu, bardzo polubiłam tą oliwkę. Pamiętam jak będąc jeszcze w ciąży, nie mogłam na początku znaleźć takiej oliwki, której zapach nie przyprawiałby mnie o mdłości. W końcu taką znalazłam z Johnson's Baby, ale gdybym trafiła na tą z HIPPa to myślę, że byłabym jeszcze bardziej zadowolona, ponieważ jej zapach jest dużo przyjemniejszy i delikatny. Bardzo dobrze nawilża, a skóra po jej zastosowaniu jest gładka i przyjemna w dotyku.

* * * * * * * * * *

I ostatni mój kosmetyk z kategorii "NATURALNYCH" to olejek MONOI z Bochemii Urody.   
Ja go stosuję na stopy i na inne przesuszone miejsca jak łokcie, kolana i skórki przy paznokciach. Sprawdza się idealnie. Dodatkowo olejek można stosować na włosy jako maskę lub na same końców, dodawać do kremu do twarzy, czy po prostu stosować jako perfumy w kremie, ponieważ bardzo ładnie pachnie (choć tu nie należy się spodziewać zbyt dużej trwałości zapachu). Jak widać już mi się kończy i przydałoby się złożyć kolejne zamówienie :)


Pozdrawiam serdecznie! :)

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Moje oliwkowe cudo

Nie należę do osób z idealną figurą. W czasach szkolnych często eksperymentowałam z przeróżnymi dietami, przez co dorobiłam się trochę rozstępów. Dlatego gdy zaszłam w ciążę okropnie bałam się, że przez wielki brzuchol i przybranie na wadze będę jedną wielką blizną. Za wszelką cenę chciałam znaleźć złoty środek, który pomógłby mi temu zapobiec. Gdzieś wyczytałam, że podstawowym  elementem przeciwdziałania rozstępom jest zapewnienie skórze bardzo dobre nawilżenie. Mając na uwadze tą informację, postawiłam na jedno z tańszych rozwiązań. Ostatecznie zdecydowałam się na oliwkę do ciała. Często spotykałam się z pozytywnymi opiniami na jej temat, więc pomyślałam, że spróbuję, przynajmniej do czasu, aż w końcu zdecyduję się na jakiś bardziej "profesjonalny" produkt. No i jak zaczęłam jej używać, to została ze mną nie tylko do końca ciąży, ale do dzisiejszego dnia stoi w łazience na honorowym miejscu. Prawdę mówiąc na początku troszkę sceptycznie podchodziłam do tego, że niby sama oliwka miałaby dać radę nawilżyć mi skórę i zapobiec rozstępom. Jednak teraz wierzę, że to dzięki niej po ciąży nie mam ani jednego dodatkowego rozstępa (a wierzcie mi, brzuchol miałam naprawdę spory, bo nie należę do wysokich osób, więc wszystko poszło mi wszerz ;).

Po porodzie odstawiłam oliwkę na jakiś czas. Myślałam, że teraz jak już brzucha nie ma i wróciłam do swoich rozmiarów (no prawie ;), nie zrobi już dla mnie nic dobrego. Myślałam tak, aż to momentu, gdy na początku wiosny postanowiłam złapać trochę brązu i wybrałam się na solarium. Po dwóch sesjach opalania, skórę (zwłaszcza na nogach) miałam w opłakanym stanie.  Była strasznie przesuszona i łuszcząca. Zaopatrzyłam się w masła do ciała, balsamy nawilżające, próbowałam też naturalnego olejku w połączeniu z balsamem - nic nie pomogło. W końcu z barku pomysłów sięgnęłam po oliwkę, nie mając jakiś większych nadziei, że mi pomoże. No i zgadnijcie co się okazało? Dopiero ona poradziła sobie z moją suchą skórą. Od tej pory wszelkie balsamy poszły w odstawkę. Nie ukrywam, lubię balsamy, czasami po nie sięgam gdy mam więcej czasu i ciało nie jest jakoś specjalnie przesuszone. Jednak teraz podstawą nawilżania mojej skóry jest właśnie oliwka. Poza tym, że dobrze nawilża to o wiele szybciej i łatwiej się ją stosuje. Wystarczy wetrzeć  odrobinę w mokrą skórkę, wytrzeć się ręcznikiem i gotowe. Poza tym jest niesamowicie wydajna. Przez całą ciążę codziennego stosowania zużyłam 2-2,5 opakowania. Prawdę mówiąc jeśli chodzi o balsamy to u mnie zawsze był problem z systematycznością. Nie zawsze mi się chciało, bo wydawało mi się, że to wcieranie tak strasznie długo trwa. Jednak teraz nie mam z tym problemu, bo z oliwką trwa to dosłownie minutkę :)

A jakiej oliwki używam? Od początku stosuję oliwkę Johnson's Baby. Szczerze polecam wersję w żelu. O niebo lepiej się ją stosuje niż tą w tradycyjnej postaci.


Pierwotnie na tym miał zakończyć się ten post. Jednak dosłownie parę dni temu odkryłam jeszcze jedno jej zastosowanie, o którym chcę Wam napisać. Będę się streszczać, bo i tak wyszedł mi już z tego posta co najmniej elaborat ;) 

Otóż, ostatnio skończyła mi się Ziaja Dwufazowa do demakijażu oczu, a że używam kosmetyków wodoodpornych, to do zmywania muszę mieć naprawdę coś skutecznego. O tym, że nie mam czym zmyć oczu zorientowałam się dość późno w nocy, więc musiałam coś wymyślić, bo spanie w makijażu nie wchodziło w grę. No i wymyśliłam. Na płatek kosmetyczny wycisnęłam odrobinkę oliwki i lekko zwilżyłam to miejsce wodą. Przyłożyłam wacik do oka i chwilkę odczekałam. Efekt był taki, że tusz pięknie zaczął się rozpuszczać i po kilku powtórkach zmyłam go całkowicie :D Nie wiem czy takie zastosowanie oliwki do ciała jest Wam znane i może nie jest to dla Was nic nowego, ale dla mnie było to wielkim pozytywnym zaskoczeniem :) Takim sposobem oliwka zdecydowanie stała się moim kosmetykiem nr 1 :)

Pozdrawiam! :)