sobota, 26 listopada 2011

Dostałam motywacyjnego kopniaka!

Pojawienie się Klaudii przewartościowało mój świat. Teraz rodzina i dom są dla mnie najważniejsze. Wszystkie moje plany związane z własnym rozwojem, nauką, karierą zawodową odeszły, nie na drugi, a znacznie dalszy plan. Mimo iż był to mój świadomy wybór bo uwielbiam spędzać czas w domu, córką i chciałabym móc poświęcać go jej jak najwięcej, to jednak siedzenie samej w czterech ścianach nie wpływa na mnie jakoś korzystnie. Mam wrażenie, że stałam się Lelum Polelum ;) Choć przy dziecku człowiek się nie nudzi i jest mnóstwo zajęć to i tak czuję, że brak mi energii, nic mi się nie chce, zero motywacji do działania i zupełny brak pomysłów na siebie. W czasie studiów miałam tego POWERA. Były plany pójścia na studia podyplomowe, nauki języków obcych, była ogromna chęć pięcia się po szczeblach kariery. Jednak od jakiegoś czasu z tego POWERA tak na prawdę nie zostało nic. Mimo iż rodzina zawsze będzie moim numerem jeden, a praca nigdy nie zajmie jej miejsca, to i tak w tym ferworze codziennych zajęć, nie chcę zapominać również o sobie i swoich potrzebach. Obecnie na studia czy pracę nie mogę sobie pozwolić, jednak aby nie mieć kiedyś poczucia, że czas spędzony w domu mogłam wykorzystać bardziej efektywnie (prawdę mówiąc takie poczucie już zaczyna mi towarzyszyć, bo wydaje mi się, że rok już zmarnowałam) muszę na nowo obudzić w sobie to ucie, że MOGĘ WSZYSTKO. Chcę podnosić swoje kwalifikacje zawodowe i rozwijać się w różnych dziedzinach, które mnie interesują. 

Ostatnio oglądałam różne reportaże o ludziach sukcesu, o ludziach którzy robią to co lubią godząc jednocześnie pracę i rodzinę. To sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem i nad tym co sama chciałabym osiągnąć.


Na początek motywuję się do działania i ładuję pozytywną energią czytając. Właśnie jestem po lekturze książki Olgi Kozierowskiej pt. "Sukces pisany szminką". 


Jeśli czujecie się tak jak ja, to szczerze ją Wam polecam. Nie znajdziemy w niej gotowej recepty na sukces, ale niesamowicie motywuje. Autorka wyjaśnia, co daje nam pozytywne myślenie, jak wyznaczyć sobie cel, motywuje do działania i podejmowania ryzyka. Książka dała mi motywacyjnego kopniaka ;) Mam nadzieję, że jego skutki będą odczuwać jeszcze bardzo długo ;)

Na koniec zacytuję autorkę:
"Syndrom matki Polki jest wszechobecny, jest niemal kulturową normą. Uznawanie własnych potrzeb za najważniejsze jest niemal grzechem. Otóż właśnie tak nie jest. Powinnyśmy być dla siebie najważniejsze. Tylko wtedy będziemy w stanie właściwie funkcjonować w relacjach, uszczęśliwiać innych i być szczęśliwe."

Pozdrawiam serdecznie! :) 

piątek, 11 listopada 2011

Wieczór z Audrey

Witajcie :)

Niespodziewanie doczekałam się wolnego wieczoru, choć na moment, bo mąż ciągle na budowie, a córka właśnie padła ze zmęczenia nie doczekawszy się kolacji :) Dlatego mam okazję wreszcie coś napisać ;) 

Dziś po tygodniu siedzenia w domu z chorą Klaudią, wybrałyśmy się na spacer i przy okazji zaszłyśmy na budowę sprawdzić jak idą prace. Mąż chciał po nas przyjechać, ale ja wolałam się przejść, bo prawdę mówiąc po tylu dniach potrzebowałam dotlenienia się świeżym powietrzem. Pewnie nie będę oryginalna, gdy stwierdzę, że jesień w tym roku jest przepiękna! Choć było u nas tylko 6 stop. C. to słoneczko pięknie nam świeciło przez cały dzień :D Teraz wykorzystując chwilkę wolnego czasu, mam zamiar posiedzieć przed komputerem. Jednak tym razem nie będę szperać po blogach czy innych stronach ;) Zaraz zabieram się za oglądanie filmu "Rzymskie Wakacje" z Audrey Hepburn i Gregorym Peck, bo już jakiś czas za mną chodzi ;)


Film już kiedyś widziałam, ale dość dawno temu, więc to dobry moment, aby go sobie odświeżyć.

Źródło: zdjęcia pochodzą ze strony www.stopklatka.pl
Bardzo lubię sposób grania Audrey, dlatego z chęcią wracam do filmów z jej udziałem. Poza tym była tak niesamowicie piękną kobietą, że aż chce się na nią po prostu patrzeć ;) W swojej kolekcji mam tylko dwa jej filmy, ale od dłuższego czasu myślę, aby zaopatrzyć się również w takie jak "Sabrina" i "Zabawna buzia". 

Oglądałyście któryś z tych filmów?
Znacie inne filmy z Audrey, które mogłybyście polecić?


Pozdrawiam serdecznie moich odwiedzających ;)