Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żele do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żele do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Z kosmetyczki przyszłej mamy: Moja pielęgnacja twarzy

Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży, moja pielęgnacja twarzy dość znacznie się zmieniła. Będąc w ciąży z Klaudią nie zastanawiałam się jakich kosmetyków używam.Wynikało to z tego, że 3 lata temu w ogóle nie zwracałam uwagi na skład kosmetyków. Wówczas nie było tak głośno o kosmetyka naturalnych jak w ostatnim roku i nie miałam świadomości, że niektóre składniki w kosmetykach mogą być szkodliwe. Nie jestem znawcą w tej dziedzinie, jednak czytając to tu to tam różne artykuły, blogi poruszające tą tematykę, mniej więcej wiem jakie składniki w kosmetykach, w szczególności w ciąży powinnam unikać. Przeraża mnie jak właśnie takie składniki widzę w kosmetykach przeznaczonych dla kobiet w ciąży...

Najbardziej chciałabym, aby wszystkie moje obecne kosmetyki były w 100% naturalne. Jednak nie zawsze jest możliwość, aby takowe sobie zafundować. Nie jestem też zagorzałą maniaczką wszystkiego co jest EKO, dlatego  też pewnie nie wszystkie kosmetyki wymienię na te naturalne. Jednak staram się przynajmniej wybierać mniejsze zło - kosmetyki, które mają jak najbardziej prosty skład i najbardziej zbliżony do naturalnego. Przede wszystkim unikam kosmetyków, które mają w składzie: PHENOXYETHANOL, PARABENY, FTALANY.

Na czas ciąży z mojej kosmetyczki zniknęły kremy przeciwzmarszczkowe, maseczki i inne silnie działające kosmetyki, a ilość wszystkich kosmetyków ograniczyłam do minimum.



Przeszukując drogerie znalazłam bardzo fajne kosmetyki AA z serii Wrażliwa Natura. Kremy w porównaniu do kremów innych marek mają zdecydowanie krótszy i prostszy skład oraz pozbawione są tych najbardziej szkodliwych dodatków, które najbardziej mnie odstraszają. Według tego co podaje producent, kosmetyki z tej serii składają się w ponad 90% ze składników pochodzenia naturalnego i pozbawione są m. in.: konserwantów (w tym parabenów), syntetycznych barwników, alkoholu, glikolu propylenowego (peg), sylikonów, olejów mineralnych. To wszystko zachęciło mnie, aby je wypróbować.

Do oczyszczania twarzy wybrałam Nawilżający żel do mycia twarzy, który bardzo polubiłam. Nie podrażnia mi twarzy, dobrze zmywa resztki makijażu. Jedynie do czego mogę się przyczepić to to, że jakoś specjalnie nie nawilża. Po umyciu twarzy, gdy nie użyję od razu kremu, często mam uczucie ściągnięcia skóry. Jednak jeszcze nie znalazłam takiego żelu, po którym nie miałabym takiego uczucia, więc jestem w stanie to przeboleć ;) 





Choć 20-tka już dawno za mną, to na dzień wybrałam krem aktywnie nawilżający z serii 20+. Chciałam, aby krem nie był silnie działający, a jego głównym zadaniem było nawilżenie skóry. Według mnie z najważniejszego zadanie się wywiązuje - dobrze nawilża. Mimo to po pierwszym użyciu myślałam, że będę musiała go odstawić. Po nałożeniu kremu na twarz czuć lekko tłusty film jaki pozostawia, choć producent zapewnia, że tak nie jest. Mam cerę mieszaną i często moja twarz świeci się w strefie T, dlatego zdecydowanie wolę jak krem na dzień daje bardziej matowe wykończenie i nie czuć go aż tak bardzo. Choć nie przypadł mi jakoś specjalnie do gustu, to postanowiłam przetestować go pod podkład i tu mile mnie zaskoczył. Myślałam, że z nim będę się świecić jak żarówka, a nie było tak źle :)  Poza tym dość sporym minusem jest brak filtra UV, który według mnie w kremie na dzień powinien się znaleźć. Na czas ciąży przy nim zostanę, zwłaszcza że teraz częściej siedzę w domu, a do chodzenia po domu jak najbardziej jest OK :) Po ciąży zdecydowanie wrócę do emulsji na dzień z OLAY.




Z kolei na noc stosuję krem przeciwzmarszczkowo-nawilżający z serii 30+. Krem kupiłam nie wiedząc, że w sprzedaży dostępna jest seria 20+, bo na pewno wybrałabym kem na noc z tej właśnie serii. Jednak mimo iż jest przeciwzmarszczkowy, to postanowiłam że przy nim zostanę. Zwłaszcza, że byłam nim mile zaskoczona. Krem bardzo dobrze nawilża cerę i jej nie podrażnia. Ma fajną konsystencję, która przypomina mi coś w rodzaju musu, przez co nie jest ciężki, nie pozostawia tłustego filmu i bardzo przyjemnie się go używa. Poza tym ma bardzo delikatny i ładny zapach. Chętnie przy nim zostanę nie tylko na czas ciąży :)



Powyższych kosmetyków używam na co dzień, natomiast od czasu do czasu do akcji wkraczają jeszcze dwa dodatkowe.

1-2 razy w tygodniu robię sobie peeling. Lubię peelingi, bo po nich cera jest bardziej promienna, rozjaśniona, gładka, dlatego nie byłam w stanie z tego zrezygnować. Tu akurat pozostałam przy peelingu, który używam już od bardzo dawna. Jeśli lubicie gruboziarniste, ostre peelingi tak jak ja, to polecam Wam głęboko oczyszczający peeling gruboziarnisty Lirene. Jak dla mnie jest najlepszy. Po jego zastosowaniu widzę gołym okiem jak pory zwłaszcza na moim nosie (są u mnie rozszerzone i często robią mi się na nim zaskórniki) są oczyszczone - pory stają się rozjaśnione, przez co mniej widoczne.



Jeśli wyskoczy mi coś twarzy (co niestety teraz często się zdarza =/) stosuję maść ALANTAN Plus w kremie. Maść nie ma za zadanie usunąć wypryski, jednak u mnie w domu już od X lat ma ona bardzo wszechstronne zastosowanie, m. in. stosuje się ją właśnie na tego rodzaju niespodzianki. Dzięki niej niedoskonałości, jak również podrażnienie czy zaczerwienienie w miejscu wyprysku szybciej znikają.


























Pozdrawiam serdecznie! :) 


post signature

sobota, 7 maja 2011

Podstawowa pielęgnacja mojej twarzy.

Mam cerę mieszaną/tłustą (zależy od dnia (:) z tendencją do różnych niespodzianek w postaci wyprysków. Moje kosmetyki do codziennej pielęgnacji zawsze były przeznaczone do cery trądzikowej co i tak nie dawało zadowalającego efektu. W końcu trafiłam gdzieś na taką opinię, że żele antybakteryjne tak na prawdę niewiele pomagają, no bo ile one zostają na naszej twarzy? Czy składniki w nich zawarte mają szansę zadziałać w ciągu paru minut podczas mycia? Jedynie co możemy osiągnąć stosując silnie oczyszczające produkty  to przesuszenie naszej cery... Wydało mi się to dość sensowne. Idąc tym tropem zaczęłam bardziej świadomie wybierać kosmetyki przeznaczone do mojej cery. Teraz zwracam uwagę na to aby produkty były delikatne i przede wszystkim nie zatykały porów, co wydaje mi się przy cerze z problemami jest bardzo istotne. Szukając czegoś odpowiedniego trafiłam na kosmetyki z firmy OLAY. Wcześniej z tej firmy miałam tylko kem-żel nawilżający do twarzy, z którego byłam zadowolona więc postanowiłam spróbować i był to strzał w 10 :)
No dobra, koniec z tymi wywodami. Czas na konkrety ;)

OLAY Gentle Cleansers, Odświeżający żel do mycia twarzy,
cera normalna lub mieszana
150 ml, 
cena: 12,99 zł (w Rossmannie na promocji)

Żel rzeczywiście jest bardzo delikatny. Dobrze oczyszcza, daje uczucie  świeżej i czystej skóry, a co najważniejsze moja twarz nie jest po nim ściągnięta tak jak to było po kosmetykach antybakteryjnych.

 













Oczywiście bez kremu się nie obędzie, ale  nie muszę go nakładać tuż po umyciu. Zapach nie jest jakoś specjalnie piękny ale też nie brzydki, po prostu OK. To już moje 2 pakowanie.



OLAY Geantle Cleansers, Odświeżający tonik do twarzy
cera normalna, sucha lub mieszana
200 ml
cena: 12,99 zł (w Rossmannie na promocji)


Co najważniejsze tonik nie zawiera alkoholu oraz nie zatyka porów. Jest o bardzo delikatnym zapachu. Kupiłam go ponieważ już dawno byłam ciekawa tego produktu i pomyślałam, że przyda się na nadchodzące lato do odświeżenia twarzy, a że był akurat w promocji skusiłam się na niego. 




 









Może za wcześnie na jakieś konkretne recenzje ponieważ używam go od około tygodnia, ale na dzień dzisiejszy mogę stwierdzić, że generalnie jest OK. Latem na pewno się przyda w upalne dni, zdecydowanie nie wysusza skóry ale poza tym nie widzę tu jakoś nic specjalnego. Myślę, że mogę się bez niego obejść. Mimo wszystko będę go dalej stosować. Jeśli coś się zmieni na pewno dam Wam znać :)




OLAY Complete, Emulsja odżywczo-nawilżająca na dzień 
skóra tłusta/mieszana
100 ml
cena: ok 25 zł (Drogeria Natura)

Kremik a w zasadzie emulsja jest dla mnie po prostu super. Przez zimę używałam tylko kremu Bambino, który mimo iż jest bardzo dobry, jest dość ciężki i tłustawy. Dlatego na lato szukałam czego naprawdę lekkiego i co nie zatykałoby mi porów. 

 












Takim cudeńkiem okazał się dla mnie ten kosmetyk. Jego konsystencja nie przypomina typowych kremów,  jest bardziej płynna przez co bardzo szybko się wchłania. W ogóle nie czuć go na twarzy a mimo to twarz jest dobrze nawilżona. Świetnie sprawdza się pod makijaż. Poza tym bardzo przypadło mi do gustu opakowanie w postaci tubki oraz pojemność, która jest większa niż tradycyjnego kremu a cena mimo to nie jest wygórowana. SPF 15. Czego chcieć więcej :)


BAMBINO, krem ochronny dla dzieci i niemowląt
150 ml
cena: ok 6-7 zł (za większe opakowanie)

Krem zdecydowanie godny polecenia. Po ciąży moja cera zrobiła się bardzo sucha, ciągle miałam uczucie ściągnięcia. Mój dotychczasowy krem sobie z tym nie radził, więc pomyślałam "co mam do stracenia" i chwyciłam za krem moje córki. 
Na początku troszkę się obawiałam jego dość gęstej konsystencji, czy spowoduje to zapychanie porów ale nic takiego się nie działo. Wręcz przeciwnie. Nie wiem czy to za sprawą ciąży czy tego kremu ale cera mi się poprawiła, mimo iż jest tłustawy nie miałam żadnych niespodzianek w postaci wyprysków. U mnie sprawdza się również po makijaż! Tak jak pisałam wyżej, z racji tego, że robi się coraz cieplej na dzień używam teraz czegoś lżejszego, ale na noc tylko BAMBINO :)