Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 października 2012
wtorek, 25 września 2012
Życie jest zbyt krótkie...
Z okazji zbliżających się urodzin Klaudii, nachodzą mnie różne myśli i przemyślenia. Dopiero w takich chwilach uświadamiam sobie jak czas przerażająco szybko pędzi. Dni uciekają między palcami jak woda i nie sposób tego zatrzymać. Mam wrażenie, że po poniedziałku jest już piątek. Weekend to już w ogóle upływa jakby trwał tylko godzinę, po czym znów nastaje poniedziałek... i tak w kółko. Człowiek wpada w wir codziennych zajęć zapominając o własnych marzeniach, przyjemnościach, o rzeczach które go uszczęśliwiają, a co gorsza o rodzinie... Niestety nie jestem wyjątkiem i tak ostatnio (znowu) dzieje się i u mnie, a raczej u nas. Ja ciągle zajęta obowiązkami. Jak stwierdził kiedyś mąż, tylko sprzątam albo siedzę w kuchni. Mam wrażenie, że nie poświęcam Klaudii tyle czasu ile ona by tego potrzebowała (i ja też... ). Mąż zarobiony po łokcie. Do południa jedna praca, po południu druga... i mijamy się tylko w korytarzu kiedy on wieczorem wchodzi do domy, a ja idę do sypialni uspać Małą w trakcie czego zasypiamy razem.... i po kolejnym dniu. Gdzie w tym wszystkim podziała się chociażby chwilka dla rodziny, spędzenie jej we 3-jkę?? Gdzie czas na książkę, dobry film?? Gdzie czas na spotkanie się ze znajomymi?? Gdzie czas na rozwijanie swoich pasji i zainteresowań?? Płot czy gary w zlewie przecież mogą poczekać.
Życie jest za krótkie, zbyt krótkie, aby je tak marnować. Trzeba znaleźć czas dla siebie, na robienie tego co sprawia przyjemność, realizować swoje marzenia, poznawać nowych ludzi i miejsca. No i rodzina - najważniejsze osoby na świecie. "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" - znane i jak bardzo dające do myślenia słowa. Myślę tu nie tylko o mężu i córce, ale również o rodzicach i bratu oraz jego rodzinie, których zostawiłam tak daleko... Zobaczyć się osobiście nie zawsze jest możliwe (nad czym ogromnie ubolewam :( ), ale na skorzystanie z takich dobrodziejst techniki jak telefon komórkowy czy Internet (Skype) też nie ma czasu... a przecież wystarczy 5-10 min...
Chcę jak najlepiej przeżyć swoje życie, wycisnąć z niego jak najwięcej, korzystać z niego ile się da.
Chcę jak najlepiej przeżyć swoje życie, wycisnąć z niego jak najwięcej, korzystać z niego ile się da.
"A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być?
Bo życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić."
Udanego dnia dla wszystkich i do następnego...!

czwartek, 7 czerwca 2012
Złote myśli czyli moje motywatory - "Sekret" Rhonda Byrne
"Prawo przyciągania mówi: to co podobne przyciąga się, a zatem gdy myślisz o czymś, oznacza to, że jednocześnie przyciągasz do siebie podobne myśli"
"Prawo przyciągania to prawo natury. Jest bezosobowe i nie dostrzega tego co dobre czy złe. Otrzymuje Twoje myśli i przesyła je z powrotem do Ciebie jako Twoje doświadczenie życiowe. Prawo przyciągania po prostu daje Ci to, o czym myślisz."
"Jeśli potrafisz myśleć o tym, czego chcesz, i uczynić z tego dominującą myśl, to sprawisz, że pojawi się to w Twoim życiu."
"Myśli są magnetyczne i mają własną częstotliwość. Kiedy myślisz, Twoje myśli zostają wysłane we Wszechświat i magnetycznie przyciągają wszystko, co jest podobne i odznacza się taką samą częstotliwością. Wszystko, co zostało wysłane, powraca do źródła. A źródłem jesteś Ty."
"Kiedy czujesz się źle, emitujesz częstotliwość przyciągania rzeczy złych. Kiedy czujesz się dobrze, przyciągasz do siebie rzeczy dobre."
"Toje myśli to ziarno, i od nich będą zależeć żniwa."
sobota, 26 listopada 2011
Dostałam motywacyjnego kopniaka!
Pojawienie się Klaudii przewartościowało mój świat. Teraz rodzina i dom są dla mnie najważniejsze. Wszystkie moje plany związane z własnym rozwojem, nauką, karierą zawodową odeszły, nie na drugi, a znacznie dalszy plan. Mimo iż był to mój świadomy wybór bo uwielbiam spędzać czas w domu, córką i chciałabym móc poświęcać go jej jak najwięcej, to jednak siedzenie samej w czterech ścianach nie wpływa na mnie jakoś korzystnie. Mam wrażenie, że stałam się Lelum Polelum ;) Choć przy dziecku człowiek się nie nudzi i jest mnóstwo zajęć to i tak czuję, że brak mi energii, nic mi się nie chce, zero motywacji do działania i zupełny brak pomysłów na siebie. W czasie studiów miałam tego POWERA. Były plany pójścia na studia podyplomowe, nauki języków obcych, była ogromna chęć pięcia się po szczeblach kariery. Jednak od jakiegoś czasu z tego POWERA tak na prawdę nie zostało nic. Mimo iż rodzina zawsze będzie moim numerem jeden, a praca nigdy nie zajmie jej miejsca, to i tak w tym ferworze codziennych zajęć, nie chcę zapominać również o sobie i swoich potrzebach. Obecnie na studia czy pracę nie mogę sobie pozwolić, jednak aby nie mieć kiedyś poczucia, że czas spędzony w domu mogłam wykorzystać bardziej efektywnie (prawdę mówiąc takie poczucie już zaczyna mi towarzyszyć, bo wydaje mi się, że rok już zmarnowałam) muszę na nowo obudzić w sobie to ucie, że MOGĘ WSZYSTKO. Chcę podnosić swoje kwalifikacje zawodowe i rozwijać się w różnych dziedzinach, które mnie interesują.
Ostatnio oglądałam różne reportaże o ludziach sukcesu, o ludziach którzy robią to co lubią godząc jednocześnie pracę i rodzinę. To sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem i nad tym co sama chciałabym osiągnąć.
Na początek motywuję się do działania i ładuję pozytywną energią czytając. Właśnie jestem po lekturze książki Olgi Kozierowskiej pt. "Sukces pisany szminką".
Jeśli czujecie się tak jak ja, to szczerze ją Wam polecam. Nie znajdziemy w niej gotowej recepty na sukces, ale niesamowicie motywuje. Autorka wyjaśnia, co daje nam pozytywne myślenie, jak wyznaczyć sobie cel, motywuje do działania i podejmowania ryzyka. Książka dała mi motywacyjnego kopniaka ;) Mam nadzieję, że jego skutki będą odczuwać jeszcze bardzo długo ;)
Na koniec zacytuję autorkę:
"Syndrom matki Polki jest wszechobecny, jest niemal kulturową normą. Uznawanie własnych potrzeb za najważniejsze jest niemal grzechem. Otóż właśnie tak nie jest. Powinnyśmy być dla siebie najważniejsze. Tylko wtedy będziemy w stanie właściwie funkcjonować w relacjach, uszczęśliwiać innych i być szczęśliwe."
Pozdrawiam serdecznie! :)
Ostatnio oglądałam różne reportaże o ludziach sukcesu, o ludziach którzy robią to co lubią godząc jednocześnie pracę i rodzinę. To sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem i nad tym co sama chciałabym osiągnąć.
Na początek motywuję się do działania i ładuję pozytywną energią czytając. Właśnie jestem po lekturze książki Olgi Kozierowskiej pt. "Sukces pisany szminką".
Jeśli czujecie się tak jak ja, to szczerze ją Wam polecam. Nie znajdziemy w niej gotowej recepty na sukces, ale niesamowicie motywuje. Autorka wyjaśnia, co daje nam pozytywne myślenie, jak wyznaczyć sobie cel, motywuje do działania i podejmowania ryzyka. Książka dała mi motywacyjnego kopniaka ;) Mam nadzieję, że jego skutki będą odczuwać jeszcze bardzo długo ;)
Na koniec zacytuję autorkę:
"Syndrom matki Polki jest wszechobecny, jest niemal kulturową normą. Uznawanie własnych potrzeb za najważniejsze jest niemal grzechem. Otóż właśnie tak nie jest. Powinnyśmy być dla siebie najważniejsze. Tylko wtedy będziemy w stanie właściwie funkcjonować w relacjach, uszczęśliwiać innych i być szczęśliwe."
Pozdrawiam serdecznie! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

