Pakujemy się i wyjeżdżamy do moich rodziców :D
Strasznie się cieszę, choć nie było łatwo męża namówić na ten wyjazd, bo oczywiście roboty nie chciał zostawić i ogólnie mu się nie chciało. Pewnie normalnie dałabym za wygraną, ale w myśl tego co sobie postanowiłam i pisałam wcześniej, że życie jest zbyt krótkie i trzeba w końcu z domu tyłek ruszyć, tym razem nie odpuściłam :) Ciężko było, ale się nie udało. Uwodzenie + dobre jedzenie = przekonany facet ;)))
Wreszcie sobie troszkę odpoczniemy, bo będzie Niania (i to nie jedna), bo obiad będzie podany, bo sobie poleniuchujemy. Odstresujemy się, bo na pewno wieczorną porą gdzieś się bez Klaudii wybierzemy i znajomych odwiedzimy ;)
Teraz kończę pakowanie, które zawsze sporo czasu mi zabiera. Najgorsze to zdecydować się co ze sobą zabrać, aby później nie pluć sobie w brodę, że czegoś nie wzięłam, a do tego jeszcze nie zająć całego bagażnika ku radości męża. Ciężkie zadanie ;)
Starałam się, ale i tak trochę ich wyszło (na zdjęciu brakuje jeszcze jednej niewielkiej torby, torby z laptopem, paczkę pieluch i wielkiego kartona z prezentem dla Klaudii) ;) Przynajmniej udało mi się zapakować 3 osoby do jednej walizki, bo zazwyczaj jest TYLKO MOJA ;)
Pozdrawiam serdecznie i życzę szerokiej drogi wszystkim wyjeżdżającym!


szerokiej drogi :) uważacie na siebie i wróćcie cali i zdrowi
OdpowiedzUsuńa ja właśnie za bardzo nie odpoczęłam...i na swieta już problem czy do mnie czy do męża...a mi się już nic nie chce :)))
OdpowiedzUsuń