Witajcie ;)
Siedząc teraz w domu teoretycznie powinnam mieć więcej czasu chociażby na blogowanie, komentowanie, ale ostatnio skutecznie zajmują mi cały czas inne rzeczy. Przez ostatnie 2 tygodnie była u nas z wizytacją moja mama. W końcu mogłyśmy zabrać się za rolety rzymskie, które powinny zawisnąć już w grudniu... Jak widać dość znacznie odwlekło nam się to w czasie. Jednak najważniejsze, że nasz projekt się udał i nareszcie zdobią nasze okna :D Choć przyznam, że momentami traciłam nadzieję i nerwy, bo w trakcie szycia wyszła niemiła niespodzianka związana z materiałem, ale o tym może innym razem.
Tym razem ma być kulinarnie, bo ostatnio więcej gotuję. Dzięki Bogu moje mdłości się skończyły, a przynajmniej nie są już tak uciążliwe jak wcześniej. Zauważyłam, że bardzo mi pomaga jedzenie mniejszych porcji i nie najadanie się na noc oraz unikanie mięsa zwłaszcza smażonego. Na samą myśl o mięsie robi mi się niedobrze ;/ Dlatego ostatnio wymyślam dania bezmięsne. Tym razem miałam ochotę na pierogi ruskie, które prawdę mówiąc robiłam pierwszy raz ;) Przy okazji chciałam wypróbować wychwalany w mojej rodzinie przepis mojej cioci na ciasto do pierogów, który rzeczywiście jest rewelacyjny - nie klei się, nie rozrywa, idealny dla kogoś kto pierwszy raz ma zamiar zabrać się za wyrabiane ciasto, bo na pewno się do niego nie zrazi ;)
A oto jak ja robiłam swoje pierogi.
Na 570 g ugotowanych (najlepiej dzień wcześniej) ziemniaków użyłam 300 g twarogu. Wszystko razem zmieliłam w maszynce do mięsa. Następnie zeszkliłam na oleju 2 średnie cebule pokrojone w drobną kostkę i dodałam do masy ziemniaczano-serowej. Wszystko wymieszałam i doprawiłam solą oraz pieprzem. Farsz powinien być dość mocno doprawiony pieprzem, aby było w nim widać charakterystyczne dla niego czarne kropeczki ;) Ja tym razem zrobiłam łagodniejszą wersję, bo nie chciałam aby był za ostry ze względu na moją 2,5 letnią córkę. Jednak to jak doprawicie farsz zależy od Waszych indywidualnych preferencji.
Następnie zabrałam się za ciasto, na które potrzeba:
4 szklanki mąki pszennej
4 łyżki oleju
1 płaska łyżeczka soli
1 szklanka letniej wody
Wszystkie składniki łączymy ze sobą i wyrabiamy ciasto. To ciasto jest super ze względu na to, że w trakcie wyrabiania i wałkowania nie trzeba w ogóle podsypywać mąką ponieważ się nie klei. Blat miałam zupełnie czysty :)
Gotowe ciasto porcjowałam na niewielkie kawałki, które rozwałkowałam, a następnie wycinałam w nich szklanką krążki. Krążek lekko rozciągnęłam palcami i na jego środek wyłożyłam pełną łyżeczkę farszu. Brzegi zagniotłam i przydusiłam widelcem, aby lepiej się zlepiły.
Gotowe pierogi wrzuciłam do lekko osolonego wrzątku. Gotowałam ok. 4 min od momentu wypłynięcia pierogów na wierzch wody.
Ugotowane pierogi podałam z cebulką usmażoną na oleju.
Zrobiłam ciasto z 1,5 porcji. Wyszło mi 64 pierogów wyciętych szklanką o średnicy 8,2 cm.
Były naprawdę dobre, a odsmażane później na patelni były jeszcze lepsze ;)
PS. Ostatnio zrobiłam swój pierwszy chleb na zakwasie. Nie sądziłam, że to takie proste :) Pokażę Wam następnym razem ;)






























