Zakręcona jestem ostatnio, ale nie w głowie (choć czasami pewnie też ;) tylko na głowie, a to dlatego że znów zakochałam się w długich, kręconych włosach :D Od paru lat moje włosy nie przekraczały długością ramion, a układałam je głównie na szczotkę, aby dodać objętości i lekko wywinąć końcówki. Parę miesięcy temu postanowiłam, że w końcu trochę je zapuszczę, dlatego przez ten czas szerokim łukiem omijałam wszelkie salony fryzjerskie. Przyznam się, że ciężko bywało bo przyzwyczajenie do krótszych włosów brało górę. Jednak trzymałam się mocno postanowienia i przez 7 m-cy wytrwałam :) Jednak po takim czasie wizyta u fryzjera była konieczna. Musiałam podciąć końcówki i całą fryzurę na nowo, dość mocno wycieniować, aby nadać jej objętości i lekkości. No i byłam, ścięłam, a co najważniejsze z efektu jestem zadowolona :) Ach, nawet nie wyobrażacie sobie jak mi teraz dobrze... :D Niby niewielka zmiana, a tak pozytywnie może wpłynąć na nasze samopoczucie. Deszcz i chłód za oknem nie jest w stanie popsuć tego dobrego humoru! Na jesienne chandry fryzjer jak najbardziej wskazany :)
A oto kilka fotek z sieci, które mnie zainspirowały ;)
A oto kilka fotek z sieci, które mnie zainspirowały ;)
A tak prezentuje się moja stylizacja :) Przydałoby się, aby włosy były jeszcze troszkę dłuższe, ale jak widać, da się już z nimi coś zrobić ;)
Aby uzyskać efekt dużych, luźnych loków, używam lokówki z firmy Remington o średnicy 38 mm.

















































