Zawsze myślałam, że jak będę mieć już swój dom, to bez względu na to gdzie pojadę, czy na wakacje czy do rodziny i bez względu na to jak dobrze będę się tam bawić, to wracać będę do niego szybko i z utęsknieniem. Jednak ostatnio przekonałam się, że nie do końca tak właśnie jest. Ostatni powrót z mojego rodzinnego domu, w którym się wychowałam i spędziłam jakieś 15 lat, z miejscowości gdzie zostawiłam wszystkich moich bliskich był dla mnie strasznie ciężki. Nie cieszyłam się na to, że wracam do SWOJEGO domu, a jak już w nim byłam, łezka zakręciła mi się w oku...
Od zawsze chciałam stworzyć i mieć na ziemi miejsce, w którym będę się czuć tak dobrze jak nigdzie indziej, gdzie będę chciała spędzić każdą chwilę, które bedzie moim azylem i oazą spokoju (= bez teściowej ;P). Marzyłam i śniłam o nim nocmi. Wraz z posuwającymi się pracami na budowie, coraz bardziej realne były moje wyobrażenia. Oczami wyobraźni widziałam się już na SWOJEJ kanapie przy SWOIM kominku, pichcącą w SWOJEJ kuchni i czułam, że to będzie wspaniałe i nic na świecie nie będzie w stanie mi tego zastąpić.
Od zawsze chciałam stworzyć i mieć na ziemi miejsce, w którym będę się czuć tak dobrze jak nigdzie indziej, gdzie będę chciała spędzić każdą chwilę, które bedzie moim azylem i oazą spokoju (= bez teściowej ;P). Marzyłam i śniłam o nim nocmi. Wraz z posuwającymi się pracami na budowie, coraz bardziej realne były moje wyobrażenia. Oczami wyobraźni widziałam się już na SWOJEJ kanapie przy SWOIM kominku, pichcącą w SWOJEJ kuchni i czułam, że to będzie wspaniałe i nic na świecie nie będzie w stanie mi tego zastąpić.
Nie wiem co jest nie tak, ale w moim domu nie czuję się jak u siebie. Mam wrażenie jakby dom był po prostu domem, stertą cegieł i niczym innym. Brakuje mu czegoś co spawiłoby, że miałby w sobie to coś, duszę. Może dlatego, że całość nie jest wykończona? Może dlatego, że brakuje mebli? Może dlatego, że nie mam u siebie jeszcze wszytskich swoich rzeczy? Może dlatego, że przez pracę spędzam w nim tak mało czasu?
W domu rodzinnym jest tak wesoło, pełno ludzi, ciągle ktoś przyjeżdza czy przychodzi, tam zawsze się naśmieję za wszystkie czasy i tylko tam mam z kim organizować sobie wieczory filmowe i oglądać horrory ;) Mam tyle wspomnień z nim związanych. Tam po prostu czuję, że żyję. Tęsknie nie tylko do tej atmosfery, ale też do bliskich. Mam wrażenie, że mąż mnie nie rozumie, bo nigdy nie mieszkał tak daleko od rodziny. U mnie to trwa już jakieś 7 lat i może nie powinnam już tak tęsknić... Ale czy w ogóle możliwe jest nie tęsknić??
Bliskich chyba już nie będę mieć tak blisko jak dawniej, ale mam ogromną nadzieję, że chociaż taki wspamniały dom jak moich rodziców uda mi się kiedyś stworzyć u siebie i wreszcie będę mogła powiedzieć "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej".
Pozdrawiam Was ciepło w ten zimny i deszczowy dzień.

Stworzycie dom na miarę swoich marzeń zobaczysz. Na poczatku zawsze tak jest, ja miałam podobnie - niby tak jak zawsze chciałam a jednak czegoś mi brakowało. Minął rok i poczułam się jak u siebie. Ta chwila trwa do dziś i z każdym dniem jest lepiej. Powiem Ci, że nawet jak jestem w domu rodzinnym,, który uwielbiam tęsknię za moim "m" :)
OdpowiedzUsuńDziekuję Anuszka za ten komentarz :* W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak czekać, jak nasz dom będzie w końcu tym "najfajniejszym" ;)
UsuńJa ma zupełnie odwrotnie. U mnie czuję się najlepiej, choć kąt ciasny... ale własny... Jak wyjeżdżamy do rodzinnych domów to zanim dojadę to chcę wracać ;)
OdpowiedzUsuńTeż bym tak chciała ;) Ja teraz postanowiłam postawić na urządzanie. Zwiozę wszystkie swoje graty- mam nadzieję, że wśród swoich rzeczy poczuję się lepiej i dom wyda się bardziej przytulny ;)
UsuńMi sie wydaje, że dom dopiero po paru latach zaczya nabierac ciepła, przytulności. Bo początkowo masz wszystko zrobione na cacy - nowe meble, ładnie poustawiane ozdoby, książki. Ale to wszystko jest takie jakby "sztuczne". Każda rzecz musi życ własnym życiem :) Czasem stara wytarta kanapa jest ładniejsza niż nowa :) I powiem Ci, ze ja mam podobne odczucia do mojego mieszkania. Dopiero niedawno jeden pokój nabrał prztulności :) Lubie moje mieszkanie, ale dużo mu jeszcze brakuje do mojego wymarzonego rodzinnego gniazdka :)
OdpowiedzUsuńA dom rodzinny zawsze będzie najwspanialszy :) Ja też tęsknię za bliskimi. Niby mam ich niedaleko (30km), jednak na codzień się z nimi nie widzę... Mój Mąż ma rodziców na miejscu i tez nie rozumie, jak czasem narzekam. Nie jest łatwo zostawic miejsce, gdzie człowiek się wychował, dorastał. On tego nie musiał robic. A ja mimo że mieszkam tu już 2 lata czasem nadal czuję się obco, bo nawet nie mam żadnej koleżanki...
Też tak mi się właśnie wydaje, że potrzebuję czasu, aby się tam wpełni zadomowić ;) Szkoda tylko, że tych bliskich nie można mieć troszkę bliżej... 30 km od rodziny to moje marzenie ;) Ale cieszyłabym się bardzo gdyby odległość między nami była chociaż 200 km.... ;)
Usuńja jeszcze się nie przeprowadziłam i bardzo sie tego boje jak to będzie, codziennie o tym myslę. Myślę jednak, że jest to kwestia czasu, może musisz dogadać się sama z sobą aby móc coś nowego tworzyć...najwazniejsze to dogadać się samym z sobą :)wszystko jest w naszej glowie...:***
OdpowiedzUsuńTak Madzia, myślę, że to właśnie kwetia czasu ;)
UsuńSama chciałabym stworzyć dla swojej rodziny wspaniały, ciepły dom... gdzie będą wracać z radością... i mam nadzieję, że uda nam się to... nie ma innej opcji :))
OdpowiedzUsuńTwój blog został wyróżniony przeze mnie w zabawie Liebster blog :) Zapraszam do mnie po szczegóły: http://fotopasja.blogspot.com
Pozdrawiam
Evcia, ja też trzymam się mysli, że nie ma "innej opcji" :) Myslę, że jak się wpełni urządzimy to będzie mi znacznie lepiej ;) Serdecznie dziękuję, za wyróżnienie :) Odpowiem na nie jak tylko znajdę wolną chwilkę ;)
UsuńJa myślę, że nawet czując się wspaniale w swoim własnym domu, to mieszkając daleko od rodziny zawsze będziemy za nią tęsknić.. ;)
OdpowiedzUsuńDługo już tutaj nie byłam. Widzę, że zmieniłaś "wystrój" :) Bardzo mi się podoba!
Pozdrawiam
AsiaB
Dokładnie, za rodziną będę tęsknić zawsze... Dziękuję za miłe słowa :)
UsuńOlu, dom musi nabrać duszy i trochę Ciebie. Nie ma tam jeszcze Twoich zapachów, Twoich wspomnień w tym domu. Takie kilkuletnie "zużycie" nadaje domom duszy. Ja teraz też u siebie czuję się lepiej, mimo, że rzeczy są już trochę zniszczone. Ale teraz to mój dom, mną oddycha, u Ciebie też tak będzie z czasem. Musi nabrać swoich zapachów i wypełnić się wspomnieniami. Życzę Ci tego z całego serca
OdpowiedzUsuńDziekuję Agatko ;)))
Usuń