Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 20 tydzień ciąży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 20 tydzień ciąży. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2013

W połowie drogi

No i dotrwaliśmy do półmetka naszej 40 tygodniowej drogi - dziś zaczynam 20 tydzień ciąży! Mały coraz mocniej zaczyna wierzgać w brzuchu. Nóżek pod żebra jeszcze nie wkłada, ale wyraźnie czuć że to on i nie da się go już pomylić z czymś w rodzaju jeżdżenia w jelitach ;) W piątek mieliśmy kolejną wizytę u lekarza, jednak nic więcej się nie dowiedziałam. Było tylko szybkie USG sprawdzające tętno, ułożenie i tyle. 

My z dzisiaj, czyli 20 tc ;)

Z kolei ja mam kiepskie wyniki badania krwi ;/ Hemoglobina ciągle spada, dlatego od wczoraj moimi nowymi przyjaciółmi zostali: witaminy Pharmaton Matruelle i żelazo Femibion Vita Ferr.

Najlepiej przyjmować żelazo popijając go sokiem owocowym bogatym w wit. C, ponieważ to zwiększa poziom przyswajania żelaza. Ja uwielbiam świeżo wyciśnięty sok z grejpfrutów.

Za 3 tygodnie czeka mnie kontrola i jeśli hemoglobina nadal będzie za nisko czekają mnie zastrzyki z żelazem.... No nic, nie myślę o zastrzykach tylko zabieram się za tą cholerną hemoglobinę! Już wcześniej obiecałam sobie, że będę pić sok z buraków, ale raz zrobiłam sobie sok warzywny i myślałam, że wymiotuję ;/ Kocham owocowe smoothie, które robię sobie 1-2 razy w tygodniu, jednak soków warzywnych nie dam rady przełknąć ;/ Po ciąży z Klaudią skutecznie je sobie obrzydziłam, ale fakt faktem, wówczas z hemoglobiną nie miałam takich problemów i ogólnie wyniki miałam dobre. Ale muszę, po prostu muszę pić te soki z buraków, więc będę mocno zaciskać oczy i nos i może jakoś przejdzie... Mimo wszystko, dobrze się czuję. Brzuch nie ciąży i nie ogranicza ruchów. Wydaje mi się, że jestem jeszcze w 100% mobilna ;) Waga ciągle jest większa niż jaką miałam w tym czasie z Klaudią i jestem już 6 kg do przodu. Rozstępów brak i żeby tak już zostało ;)

Również za 3 tygodnie jest szansa, że w końcu będziemy wiedzieć co mi w brzuchu rośnie :D Jestem strasznie podekscytowania tym co lekarz tam dojrzy lub nie dojrzy :) Teraz chyba jestem bardziej przejęta i zniecierpliwiona tym czekaniem niż jak byłam w ciąży z Klaudią. Pewnie dlatego, że wówczas było mi wszystko jedno co będzie, natomiast teraz bardzo chciałabym chłopca, bo zawsze marzyłam o parce :) Widzę, że mąż również BARDZO chce mieć syna. Tak bardzo, że nawet wybrał już imię, którym zwraca się do mojego brzucha ;) Jednak nie pozostaje nam nic innego, jak cierpliwie czekać, choć nie wiem czy mi tej cierpliwości wystarczy i wcześniej nie polecę gdzieś prywatnie na badanie ;)

Cierpliwość jednak muszę znaleźć przynajmniej do czwartku, bo mąż dziś wyleciał, a prywatnym samolotem nie dysponuję, aby wcześniej go do domu sprowadzić. Od 4.00 jestem na nogach i nie dało rady pójść się jeszcze zdrzemnąć zanim Klaudia wstanie. Gdy wyjeżdża, zwłaszcza daleko, robię się niespokojna, martwię się i ciągle myślę co u niego. Wiem, że nie potrzebnie, ale to silniejsze ode mnie. Nie rozumiem tego i nie wiem jak to jest, ale często mam tego mojego faceta dość, wtedy najchętniej wysłałabym go odrzutowcem z powrotem na Marsa, jednak gdy znika chcę żeby natychmiast wrócił. Jacy by ci faceci nie byli, bez nich chyba byłoby nam ciężko ;)

Udanego tygodnia Wam życzę!

post signature