czwartek, 17 stycznia 2013

Zróbmy sobie syna!


Mąż wreszcie (ku mojej ogromnej radości bo ciągle tylko coś koło domu robi) sam ostatnio stwierdził, że trzeba naszą chałupę w końcu doprowadzić do porządku, w sensie pokończyć co jest rozgrzebane czy zabrać się za to co jeszcze zrobić trzeba. W związku z tym na najbliższe miesiące zaplanowaliśmy kilka projektów do wykonania: zrobienie biblioteczki, szafy w wiatrołapie, spiżarni pod schodami i w końcu zabranie się za piętro. Wyzwanie dla nas będą szafy, bo mamy zamiar zrobić je sami ;)

A w pracy jeszcze więcej zamętu. Nie wykluczone, że Firma będzie chciała się ze mną pożegnać, bo nie zgodzę się na warunki mi zaproponowane, choć Dyrektor zapewnia mnie, że to nie warunkuje moje być albo nie być w Firmie. Zobaczymy...

Jednak to wszystko jest dla mnie teraz mało ważne w porównaniu z tym co obecnie dzieje się w mojej głowie. Myślę tylko o tym, że to już czas, że chcę (chcemy) drugie, że chcę (chcemy) SYNA!! ;)

Źródło: Pinterest

Ale jak tu sobie tego SYNA zrobić??? Stres się pojawia, bo jak przy pierwszym było nam wszystko jedno to teraz plany co do płci drugiego dziecka mamy bardziej konkretne. Wiadomo, najważniejsze aby było zdrowe, mimo to byłoby cudownie gdyby jednak plan się udał ;)

Postanowiłam nie wszystko pozostawić przypadkowi ;) Próbuję kombinować z dietą. Podobno na syna trzeba jeść banany, pełnoziarniste pieczywo, musli, chudą wędlinę, ziemniaki, daktyle, pestki słonecznika, pić sok pomidorowy czyli dieta bogata w potas, wapń, sód, witaminy C i E oraz B12. Natomiast unikać czekolady (o zgrozo), produktów mlecznych, orzechów.

Źródło: Internet

Tak na prawdę za bardzo w to wierzę, a nawet jeśli to ma jakiś wpływ na płeć dziecka, to pewnie trzeba byłoby zacząć stosować taką dietę znacznie wcześniej. Mimo wszystko trzeba przynajmniej spróbować ;)
 
Doczytałam się również, że kobiety pijące przynajmniej 2 kawy dziennie częściej rodziły chłopców. Ja planując Klaudię kawy nie pijałam wcale, teraz wypijam 2 kubki dziennie :D

Źródło: Internet


 O wiele większe szanse widzę w innej metodzie, która bardziej do mnie przemawia, a mianowicie w metodzie Shettlesa inaczej owulacyjnej. W skrócie: plemniki "męskie" w porównaniu to "żeńskich" są szybsze, ale za to mniej odporne i żyją krócej. Wniosek: starać się w momencie owulacji, wówczas "męski" plemnik pierwszy dotrze do celu i voila - synek gotowy ;)



I na koniec pocieszająca nas ciekawostka: według metody chińskiej w tym miesiącu mamy szansę na chłopca ;) JUPI!! :D

Najbliższy weekend....



....zapowiada się bardzo pracowity ;P


Miłego wieczoru :)

post signature

12 komentarzy:

  1. pozwolę sobie nie podziękować, aby nie zapeszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki :) POWODZENIA!!!
    a produkt koncowy to chyba juz wiesz ... tak samo raduje byle zdrowe bylo.
    Duzy buziak i hug

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za powodzenie planów!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. No to uskuteczniaj! Dodam do tego jeszcze jedną metodę... wizualizację!!! Wyobrażaj sobie, że masz syna, a wszystkie siły natury będą działy na Twoją korzyść :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie wizualizacja! Prawdę mówiąc jakoś na to nie wpadłam, aby wypróbować to w planowaniu dzieciątka ;) Dzięki za podpowiedź ;)

      Usuń
  5. Nie mam porad na syna ;), ale życzę Wam powodzenia i będę trzymać kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam za Was kciuki! Oby plan się powiódł :)
    Mimo że mam Syna to "przepisu" na niego nie podam. Ale z tego co słyszałam to trudniej jest "zrobic" córkę :) Ale co by nie bylo najważniejsze, żeby było zdrowe! Chociaż ja bym chyba chciała drugiego chłopca :) Zobaczymy co nam się uda "wyprodukowac" :)

    OdpowiedzUsuń