Tak sobie ostatnio wymyśliłam, że chciałabym być tą Perfekcyjną Panią Domu. Mieć zawsze wysprzątany dom, umieć ugotować coś z niczego, samemu coś uszyć, mieć czas dla dzieci i męża, a przy tym mieć nienaganną fryzurę, długie (pomalowane i nie połamane) paznokcie, makijaż, być elegancko ubraną i najlepiej w szpilkach.... ehhh dużo tego wszystkiego ;)
![]() |
| źródło: Internet |
Jednak po dłuższych przemyśleniach doszłam także do wniosku, że dla mnie to zdecydowanie niedościgniony ideał. Lubię ład i porządek, ale nie zawsze się tego trzymam. Czasami mam takiego lenia, że najchętniej zaległabym na fotelu i oddała się czystej przyjemności, a wtedy to już nic mi nie przeszkadza, nawet bałagan ;) Ale postanowiłam przynajmniej spróbować doścignąć ten ideał. Oczywiście nie za wszelką cenę... bo w butach, a w szczególności w szpilkach, po domu nie chodzę, ale może w innych dziedzinach ;) Wiem, że idealna we wszystkim na pewno nie będę, dlatego podchodzę do tego z przymrużeniem oka.
Tak naprawdę w roli prawdziwej gospodyni będę dopiero debiutować (może już za parę miesięcy?? :D), dlatego zaopatrzyłam się w kilka pozycji książkowych i prasowych, dzięki którym (mam nadzieję) podniosę swoje kwalifikacje w byciu idealną gospodynią :)
Od zawsze chciałam nauczyć się szyć na maszynie, wydziergać sweter na drutach lub coś na szydełku. Parę kroków w tym kierunku już poczyniłam i może kiedyś będę miała okazję czymś się Wam pochwalić ;)
Książka Anthei Turner to rzeczywiście świetny poradnik naszpikowany cennymi radami i wskazówkami jak prowadzić dom i jak najlepiej się w tym całym prowadzeniu zorganizować.
Od zawsze chciałam nauczyć się szyć na maszynie, wydziergać sweter na drutach lub coś na szydełku. Parę kroków w tym kierunku już poczyniłam i może kiedyś będę miała okazję czymś się Wam pochwalić ;)
Książka Anthei Turner to rzeczywiście świetny poradnik naszpikowany cennymi radami i wskazówkami jak prowadzić dom i jak najlepiej się w tym całym prowadzeniu zorganizować.
No i ogród. To chyba będzie moja nowa pasja :D Już wcześniej wspominałam, że biorę się za zielsko, które u mnie rośnie. Prace idą mozolnie, ale obecnie są inne priorytety. Jednak na wiosnę biorę się za niego pełną parą. Bardzo lubię Maję Popielarską i jej programy telewizyjne, dlatego przez jesień i zimę będę z nią planować i projektować :)
Jestem bardzo ciekawa jak to jest u Was.
Też staracie się dążyć do takiego perfekcjonizmu, czy może nie jest to dla Was najważniejsze?
Pozdrawiam! :)






"Perfekcyjna Pani domu" super książka. Na prezent kiedyś kupiłam i zanim oddałam... przeczytałam od deski do deski :)
OdpowiedzUsuńa ja "Perfekcyjną panią domu" dostałam w prezencie podczas wieczoru panieńskiego i do dziś o niej zapomniałam!!!! Przypomniałaś mi swoim postem:) muszę ją odkopać:)
OdpowiedzUsuńteż się staram, ale nie zawsze wychodzi i nie zawsze się chce:P
"PPP" jest jedną z moich ulubionych :) kiedyś nie wiedziałam co to jest "odgracanie"... nie wiem jak wtedy żyłam, na prawdę nie wiem... :)
OdpowiedzUsuńMi tam do perfekcji też wiele brakuje :) Ale co tam, jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza :)
OdpowiedzUsuńWitaj Olu :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że takich idealnych żon, mam, gospodyń domowych po prostu nie ma. Nie da się chyba zapanować nad wszystkim jednocześnie :))
Chociaż, uważam, ze wiele zależy od dobrej organizacji i rozplanowania wszystkiego i CHĘCI. Jak się komuś nie chce sprzątać, bałagan mu nie przeszkadza, to zawsze będzie miał brudno tłumacząc to na milion sposób.
Mnie bałagan najzwyczajniej w świecie strasznie irytuje i staram się, aby ogólnie było dobrze i czysto :)
Pozdrawiam mocno.
Z przyjemnością będę do Ciebie zaglądać, bo już mi się podoba :)
Ada
zintrygowałaś mnie tą PPP może sobie kupię??? :-) masz ochotę poczytać mojego dziedciowego bloga? napisz na nel99@poczta.onet.pl
OdpowiedzUsuńKazda mama, zona ktora zajmuje sie domostwem JEST Perfekcyjna Pania Domu.
OdpowiedzUsuńLove your blog =_= i dziekuje za "ogladanie" mojego prawie pusteggo ale napewno cos zaczne "skrobac" za niedlugo. PA XO IwonKa
a ja zrobiłam samodzielnie ubranko dla misia. Miałam wtedy jakieś 10 lat, a mis miał na imię Avik. W ubranku była wprawdzie dziura, ale ale zawsze to lepiej niż na golasa :)
OdpowiedzUsuńoj :( do perfekcji to mi daleko :( wstyd się przyznać ale tak bywa.
OdpowiedzUsuń