Mimo, że wszystko jest w porządku, nic złego ze mną się nie dzieje i czuję się zdrowo, to jednak gdzieś tam we mnie tkwi jakaś obawa, strach że niespostrzeżenie znów mnie dopadnie. Ze strachem obserwuję siebie, swoje ciało, a gdy tylko zauważę lub poczuję coś co mi przypomina "tamto" zaczynam się bać. To właśnie w tym samym czasie, gdy byłam w ciąży z Klaudią moje ciało zaniemogło. Za nic w świecie nie chciałabym znów tego przeżywać i modlę się, aby to się nie powtórzyło, nigdy więcej.
Niestety, ciąża nie zawsze jest tak wspaniałym czasem oczekiwania jak to powszechnie się uważa, przynajmniej tak było u mnie. Generalnie nie mogę narzekać, bo gdyby dało się wyrzucić z pamięci w szczególności 2 miesiące, to ciąża z Klaudią przebiegałaby bardzo dobrze i byłaby naprawdę czymś cudownym. Jednak przez okres 2 miesięcy przeżywałam koszmar...
Około 15 tygodnia niespodziewanie, bez żadnych objawów przeziębienia czy innej choroby, dopadła mnie gorączka, która trwała parę dni. A później się zaczęło... opuchnięte i okropnie bolące stopy i łydki. Nie mogłam wstać z łóżka, bo gdy tylko opuściłam nogi w dół i próbowałam na nie wstać ból był jeszcze gorszy i nie do wytrzymania. Nie było innego wyjścia jak udać się do szpitala, w którym zostałam na tydzień. Badali mnie wzdłuż i wszerz, a i tak nic konkretnego nie stwierdzono. Diagnoza: podejrzenie zapalenia żył głębokich podudzia czyli powszechnie zwana zakrzepica.
W skrócie:
Około 15 tygodnia niespodziewanie, bez żadnych objawów przeziębienia czy innej choroby, dopadła mnie gorączka, która trwała parę dni. A później się zaczęło... opuchnięte i okropnie bolące stopy i łydki. Nie mogłam wstać z łóżka, bo gdy tylko opuściłam nogi w dół i próbowałam na nie wstać ból był jeszcze gorszy i nie do wytrzymania. Nie było innego wyjścia jak udać się do szpitala, w którym zostałam na tydzień. Badali mnie wzdłuż i wszerz, a i tak nic konkretnego nie stwierdzono. Diagnoza: podejrzenie zapalenia żył głębokich podudzia czyli powszechnie zwana zakrzepica.
W skrócie:
Zakrzepica to choroba żył, która pojawia się nie tylko u kobiet ciężarnych. Jednak to ciąża i okres połogu znacznie zwiększają ryzyko wystąpienia tej choroby.
Ryzyko powstania zakrzepów zwiększa się u kobiet w ciąży z wielu powodów, m.in. na skutek oddziaływania na żyły hormonów produkowanych przez łożysko, a także ucisku ciężarnej macicy na naczynia, którymi krew płynie z dolnej połowy ciała.
Zakrzepica polega na tym, że w wyniku niekorzystnych czynników w żyle powstaje skrzeplina (potocznie: zakrzep). Samo powstanie skrzepliny nie jest jeszcze niebezpieczne dla życia – przylega ona zwykle do ściany naczynia, utrudniając przepływ krwi, ale nie jest to śmiertelne zagrożenie. Niestety, u niektórych chorych jej większe lub mniejsze fragmenty mogą się oderwać. Po oderwaniu się od ścianek żył (zwykle dotyczy to żył kończyn dolnych), skrzepliny docierają wraz z krwią do tętnicy płucnej, powodując zator. U części chorych może dojść wtedy do zatrzymania krążenia i oddychania, a to często oznacza natychmiastową śmierć.
Objawy zakrzepicy:
- ból, który nasila się przy chodzeniu i staniu, a mija przy unieruchomieniu
- obrzęk w okolicy kostki, na całym podudziu lub nawet na udzie
- zwiększone ucieplenie i zaczerwienienie skóry
- nadmierne wypełnienie żył powierzchniowych
- zasinienie skóry stóp i podudzi
- gorączka
- przyśpieszone tętno
(źródło: Internet)
Objawy miałam typowe dla zakrzepicy, jednak żadne badanie na 100% u mnie jej nie potwierdziło, a w tym USG Dopplera, które nie wykryło żadnego zakrzepu. Poza tym ciąża była u mnie dość wczesna i macica nie była jeszcze na tyle duża, aby mogła uciskać tętnicę. Mimo to faszerowano mnie antybiotykami, badano, a i tak wypisano mnie z nie do końca sprawnymi nogami, choć było już znacznie lepiej. Przynajmniej mogłam jako tako chodzić, ale nogi nadal puchły i trochę bolały. Byłam przerażona, bo jak w szpitalu nie umieli mi pomóc, to czy ktokolwiek będzie potrafił? Czy ja w końcu dowiem się co mi jest? Czy to mi w ogóle przejdzie i będę mogła w końcu cieszyć się ciążą? I co najważniejsze, jak to wszystko wpłynie na moje dziecko? Czy leki mu nie zaszkodzą? Czy urodzi się zdrowe? Nie jedną noc przepłakałam. Stres był tak ogromny, że siedząc spokojnie czułam jak serce nagle wali mi w piersi jakbym właśnie skończyła jakiś sprint. Bałam się, że zakrzep jednak gdzieś tam jest i doprowadzi do zatoru płucnego, a to oznaczałoby najgorsze... To był najokropniejszy i najbardziej stresujący okres w moim życiu. Po wyjściu ze szpitala były konsultacje z kilkoma ginekologami, kardiologami. Nikt nie umiał powiedzieć co tak na 100% się ze mną działo. Na dodatek do końca ciąży (czyli jeszcze jakieś 6 miesięcy) i do 2 tygodni po porodzie musiałam brać Clexane na rozrzedzenie krwi, czyli codziennie robić sobie zastrzyki w brzuch. Nie wiem czy to dzięki niemu, ale z czasem było coraz lepiej, aż w końcu wszelkie dolegliwości minęły i do końca ciąży nie powróciły.
Na pocieszenie dla tych kobiet, które może to czytają i właśnie przeżywają podobne katusze: udało nam się to przetrwać! Najważniejsze, że córka urodziła się bez najmniejszych problemów i zdrowa. Teraz ma 2,5 roku i rozwija się wzorowo. Natomiast ja nie miałam później żadnych podobnych problemów z nogami.
Jednak widmo przeszłości ciągle nade mną krąży i nie daje o sobie zapomnieć. Od początku informowano mnie, że przy kolejnych ciążach profilaktycznie będę musiała ponownie całą ciążę brać zastrzyki z Clexane.... Jednak ostatecznie lekarz stwierdził, że jeśli na razie nic złego się nie dzieje, nie będziemy zaczynać z zastrzykami (DZIĘKI BOGU!), mimo to zupełnie bez leków się nie obędzie. Muszę przyjmować ACARD, tym razem tabletki na rozrzedzenie krwi. Każdy, nadprogramowo przyjmowany lek w ciąży wywołuje u mnie stres, jednak wierzę, że tym razem z maleństwem również będzie wszystko dobrze.
Na pocieszenie dla tych kobiet, które może to czytają i właśnie przeżywają podobne katusze: udało nam się to przetrwać! Najważniejsze, że córka urodziła się bez najmniejszych problemów i zdrowa. Teraz ma 2,5 roku i rozwija się wzorowo. Natomiast ja nie miałam później żadnych podobnych problemów z nogami.
Jednak widmo przeszłości ciągle nade mną krąży i nie daje o sobie zapomnieć. Od początku informowano mnie, że przy kolejnych ciążach profilaktycznie będę musiała ponownie całą ciążę brać zastrzyki z Clexane.... Jednak ostatecznie lekarz stwierdził, że jeśli na razie nic złego się nie dzieje, nie będziemy zaczynać z zastrzykami (DZIĘKI BOGU!), mimo to zupełnie bez leków się nie obędzie. Muszę przyjmować ACARD, tym razem tabletki na rozrzedzenie krwi. Każdy, nadprogramowo przyjmowany lek w ciąży wywołuje u mnie stres, jednak wierzę, że tym razem z maleństwem również będzie wszystko dobrze.
Teraz bacznie obserwuję swoje ciało i próbuję zapobiegać. Podobno ruch jest zbawienny. Dlatego staram się dużo nie siedzieć, a jak już muszę, to trzymam nogi na podwyższeniu i co jakiś czas kręcę stopami kółka, aby poprawiać krążenie. Jak tylko pogoda się poprawi i w końcu zniknie te okropne błoto z naszej drogi, to obowiązkowo zacznę codzienne spacery.
Trzymajcie się zdrowo i życzę Wam udanego tygodnia!
PS.Trzymajcie się zdrowo i życzę Wam udanego tygodnia!
USG w kierunku wykrycia wad genetycznych wyszły bardzo dobrze, czyli dzidzia zdrowa :) Czekam jeszcze na wyniki z badania krwi. Oba badania dadzą ostateczny wynik.

mam nadzieję, że się nie przyda :)
OdpowiedzUsuńA mogę dodać, że jest problem z Clexane w aptekach. lek te nie jest dostępny w hurtowniach :/
nie jest to pocieszające... dlatego tym bardziej mam nadzieję, że nie będzie mi potrzebny :)
Usuńoj trzymam kciuki, byś nie musiała tego przeżywać raz jeszcze... niech dzidzia rośnie zdrowo!
OdpowiedzUsuńwszystko będzie dobrze :***
OdpowiedzUsuńmnie zaczęły puchnąć w 7 miesiącu nogi, ale wszyscy uważali, że to normalne już w tym czasie. miałam jak słoń.. a kiedy Piotruś miał rok nie wiem skąd w lewej nodze zrobiło się zapalenie naczyń chłonnych (bardzo spuchnięta) od zalegającej limfy. do teraz nikt skutecznie mi tego nie wyleczył a jestem w drugiej ciąży i stopa już teraz puchnie przy nadmiernym obciążaniu jej... terminy do poradni chirurgii na czerwiec... no comments.. też czuję ten strach i podejrzewam, że wiem, jak Ty się czułaś.
OdpowiedzUsuńwszystko zapowiada się dobrze, życzę Ci z całego serca, żeby nie powtórzyły się Twoje problemy...A ciąża to pewnie kawał roboty i bardzo duży sprawdzian dla organizmu kobiety. I rzeczywiście traktuje się ją jak marzenie (i tego nie podważam), ale jednak dla kobiety może to być okresem bardzo trudnym
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i jestem z Wami myślami :)