wtorek, 16 kwietnia 2013

Chleb na zakwasie

Dziś chcę Wam pokazać jak ja robię chleb na zakwasie. Chleb domowej roboty jem od paru lat i już sobie nie wyobrażam, aby w domu mogłoby go zabraknąć. Pierwszy raz taki chleb spróbowałam u teściów, którzy pieką go na drożdżach. Z kolei teściowa nauczyłam robić go moją mamę, która z czasem przeszła na chleb robiony na zakwasie (podobno jest zdrowszy). Obiecałam sobie, że jak tylko będę na swoim ja również będę piec chleb. Dwa miesiące temu w końcu dorobiłam się nowego piekarnika przez co mogłam zabrać się za pieczenie. Akurat wtedy przyjechała do nas moja mama, która przywiozła mi gotowy już zakwas, na którym od razu mogła mnie uczyć. Od tamtej pory kupny chleb mam tylko w zamrażarce, tak na wszelki wypadek ;)


A więc do dzieła ;)

Na początku trzeba wyhodować sobie zakwas, co niestety musi potrwać parę dni. Jak już wspomniałam ten etap mnie ominął. Jednak poprosiłam mamę, aby opisała mi jak zrobić taki zakwas. Podesłała mi link do filmiku gdzie wszystko jest bardzo dobrze pokazane i wyjaśnione. W związku z tym nie będę się już niepotrzebne rozpisywać, dlatego polecam Wam poniższe video :)


W filmiku polecana jest mąka żytnia. Ja do dokarmiania zakwasu używam mąki pszennej razowej o typie 2000 i również bardzo dobrze mi wychodzi. Należy zwracać uwagę, aby typ mąki był jak najwyższy.


Gdy już dochowamy się zakwasu można przystąpić do przygotowywania ciasta na chleb :) Do tego będzie nam potrzebne:

400-450 g przygotowanego wcześniej zakwasu -> Ja zazwyczaj daję 450 g.
700 g mąki pszennej -> Do wyrabiania chleba używam już zwykłej, pszennej mąki. Tu idealnie sprawdza się mąka Babuni o typie 650 dostępna w Biedronce.
700 ml ciepłej (nie gorącej) przegotowanej wody 
1 (nie płaska, nie czubata) łyżka soli
100 g otrąb pszennych
dodatki: pestki słonecznika, pestki dyni, siemię lniane -> Ja dodaję 3 łyżki łuskanych pestek słonecznika. Oczywiście z dodatków można zrezygnować lub je dowolnie modyfikować według uznania.


Odpowiednią ilość zakwasu wlewam do miski. Następnie dodaję mąkę, wodę, otręby pszenne i sól. Wszystko mieszam mikserem (używam mieszadeł hakowych). Wyrabiam ciasto przez 5 min. Po tym czasie odstawiam miskę na 20 min przykrywając ją np. ściereczką lub pokrywką. Po 20 min dodaję dodatki, w moim przypadku słonecznik i znów wyrabiam ciasto mikserem przez 5 min.


Między jednym a drugim mieszaniem ciasta, przygotowuję blaszkę, wykładając ją papierem do pieczenia. Ja używam keksówki o wymiarach 35 cm x 12 cm.


Gotowe, wyrobione ciasto wykładam na blaszkę. Ciasto powinno być bardzo gęste, gumiaste. Tak naprawdę różne mi to ciasto wychodzi, raz rzadsze raz gęstsze, ale i tak za każdym razem chleb wychodził idealnie.



Mimo iż ciasto mamy na blaszce, to na pieczenie trzeba jeszcze poczekać :) Następnie tak przygotowane ciasto musi postać w ciepłym miejscu, aby wyrosło. Ja w tym celu nagrzewam piekarnik do 60 stop.C. Gdy jest nagrzany, wyłączam i wstawiam blaszkę do ciepłego piekarnika. Zanim chleb odpowiednio wyrośnie trwa to u mnie 3-3,5 godziny. Oczywiście nie trzeba tyle czasu czekać. Najważniejsze, aby ciasto choć odrobinę urosło. Jednak z doświadczenia wiem, że warto poczekać, bo im więcej wyrośnie przed pieczeniem, to po upieczeniu chleb nie będzie zbity tylko pulchny, a tym samym smaczniejszy :) Ja zawsze czekam aż urośnie mi do brzegów blaszki.


Gdy chleb już wyrośnie, nie wyjmuję go z piekarnika tylko od razu włączam piekarnik. Moja mama twierdzi, że chleb powinno się piec tradycyjnie, jednak zarówno ona jak i ja pieczemy go w termoobiegu. Ja piekę go w 190 stop.C....

 
przez godzinę...

 
i voila :)




Upieczony chlebek od razu wyjmuję z piekarnika, wyciągam z blaszki, odrywam papier i pozostawiam aż wystygnie. Po tym czasie można się już zajadać :)


Ostatnio moje ulubione kanapki: śmietankowy serek kanapkowy, pomidor i natka pietruszki. Pycha :D



Pozostały zakwas w słoiku (zawsze musi troszkę zostawić, aby później mieć z czego zrobić kolejny chleb) przykrywam nakrętką (nie zakręcam), przykrywam folią i wstawiam do lodówki. 



Tak może stać nawet tydzień. Gdy kończy się chleb, zakwas wyciągam z lodówki w ciepłe miejsce na ok 2 godziny, aby się zagrzał. Następnie zaczynam dokarmianie. Do słoika wsypuję pół szklanki mąki pszennej razowej, pół szklanki ciepłej (nie gorącej) przegotowanej wody i dokładnie mieszam. Można przyjąć inne ilości, najważniejsze aby miara był taka sama dla mąki i wody. Odstawiam w ciepłe miejsce, np. na parapet lub nagrzewam piekarnik. Gdy po ok 2 godzinach zakwas zacznie pracować, bąbelkować znów dokarmiam. Czynność powtarzam do momentu aż będę go miała prawie cały słoik, wtedy mogę zacząć przygotowywać ciasto na chleb.

Jeśli macie możliwość, chęci, czas to szczerze Wam polecam spróbować zrobić swój własny chleb. Wbrew pozorom nie jest to trudne, zwłaszcza jak nabierze się wprawy. Cały proces wymaga sporo czasu, ale naprawdę warto :)

Gdybym namówiła kogoś na własnoręcznie robiony chleb, to koniecznie proszę się później pochwalić efektami :)

A może ktoś z Was już piecze swój chleb? :)


Pozdrawiam!
post signature

7 komentarzy:

  1. O ludzie, jaka kanapeczka na świeżym chlebku :) :o

    OdpowiedzUsuń
  2. ten chlebek wygląda przepysznie !!!
    Ja jedyne co piekę to ciasteczka z rzeczy "mącznych" ale może kiedyś zdecyduję się na chleb :)
    w każdym bądź razie na pewno świeży domowy chlebek nie może się równać z kupowanym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam spróbować go upiec, bo jest nieporównywalnie lepszy do tego kupnego :)

      Usuń
  3. oj pieke pieke - korzystam z przepisow Liski (whiteplate.blogspot) - na zakwasie ma sie rozumiec - moj ulubiony to z rozmarynem (przepis) ale ja rozmarynu nie daje :) przewaznie pieke w maszynie, a jak mam wiecej czasu to pieke dwa od razu w piekarniku
    twoj chlebek jest sliczny i co najwazniejsze zdrowszy niz te kupne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę kiedyś wypróbować jakiś inny przepis, bo o takim z rozmarynem to szczerze mówiąc nie słyszałam :)

      Usuń
  4. Olenko ale chlebek wyszedl Ci sliczny - smakowicie wyglada. Kiedys pieklam chleb na drozdzach ale od paru(nastu :)) lat nie pieklam.
    Napewno wyproboje Twoj przepis i z rozmarynem tez bo uwielbiam rozmaryn.
    Jak sie czujesz?
    Pozdrawiam serdecznie i buziaka zostawiam ... PA

    OdpowiedzUsuń