Czy zdarza się Wam czytać jedną książkę dwa lub więcej razy? Ja nigdy tego nie robiłam. Jakoś nie lubiłam wracać do czegoś co już znam i wiem o czym jest. Zawsze wydawało mi się, że książka czytana po raz kolejny będzie mnie strasznie nudzić. Jednak ostatnio ciągle wracam myślami do kilku książek, które czytałam dość dawno temu i wbrew sobie, mam wielką ochotę przeczytać je jeszcze raz. Jedną z nich była właśnie książka "Wolałbym żyć" Thierry'ego Cohena.
Jakieś 3 lata temu pożyczyła mi ją koleżanka. Po przeczytaniu wiedziałam, że musi się znaleźć u mnie na półce. Teraz, gdy naszła mnie ochota, aby ponownie po nią sięgnąć, postanowiłam, że w końcu muszę ją kupić. Książkę już mam i po jej lekturze również już jestem.
Główny bohater Jeremiasz w dniu swoich 20-tych urodzin postanawia popełnić samobójstwo. Powodem tego dramatycznego posunięcia, jest jego przyjaciółka Wiktoria, którą bardzo kocha jednak bez wzajemności. Jeremiasz bierze tabletki do ust, popija je whisky i .... budzi się dokładnie rok później u boku swojej ukochanej. Nie napiszę nic więcej, aby za dużo nie zdradzić ;)
Niby niepozorna, cieniutka (192 str.), o nie wyróżniającej się okładce książka, a jednak może być tak bardzo poruszająca i skłaniająca do przemyśleń. Wbrew moim wcześniejszym obawom, książkę chłonęłam tak samo jak przy pierwszym czytaniu. Główne przesłanie historii Jeremiasza ma charakter religijny. W piękny i wzruszający sposób uświadamia nam, że każdy z nas ma wybór. Bóg daje nam życie, jednak to już od nas zależy jaką drogę obierzemy. Czy będziemy szanować ten dar, kierować się ku szczęściu, czy może wręcz przeciwnie. Jeremiasz odrzucając życie poznaje następstwa swojego czynu. Niezwykłe w tej historii jest właśnie to, jak bohater uświadamia sobie swój błąd oraz to jaką krzywdę wyrządził swoim bliskim.
Zdaję sobie sprawę, że książka nie każdemu może odpowiadać we względów religijnych (choć tak na prawdę wzmianek stricte o Bogu jest tu niewiele). Jednak jestem przekonana, że historia Jeremiasza jest na tyle uniwersalna i tak pięknie opowiedziana, że będzie w stanie ująć każdego.
Niby niepozorna, cieniutka (192 str.), o nie wyróżniającej się okładce książka, a jednak może być tak bardzo poruszająca i skłaniająca do przemyśleń. Wbrew moim wcześniejszym obawom, książkę chłonęłam tak samo jak przy pierwszym czytaniu. Główne przesłanie historii Jeremiasza ma charakter religijny. W piękny i wzruszający sposób uświadamia nam, że każdy z nas ma wybór. Bóg daje nam życie, jednak to już od nas zależy jaką drogę obierzemy. Czy będziemy szanować ten dar, kierować się ku szczęściu, czy może wręcz przeciwnie. Jeremiasz odrzucając życie poznaje następstwa swojego czynu. Niezwykłe w tej historii jest właśnie to, jak bohater uświadamia sobie swój błąd oraz to jaką krzywdę wyrządził swoim bliskim.
Zdaję sobie sprawę, że książka nie każdemu może odpowiadać we względów religijnych (choć tak na prawdę wzmianek stricte o Bogu jest tu niewiele). Jednak jestem przekonana, że historia Jeremiasza jest na tyle uniwersalna i tak pięknie opowiedziana, że będzie w stanie ująć każdego.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam udanej niedzieli! :)


chcę ją mieć....chcę ją przeczytać...
OdpowiedzUsuńchętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńO,może być ciekawa.
OdpowiedzUsuńMi się zdarza czytać książki po kilka razy.
Ja to męczyłam tą książkę przez jakiś tydzień, ogólnie moim zdaniem jest słaba, tylko zachwalany koniec przytrzymał do końca.
OdpowiedzUsuńI rzeczywiście, warto było dotrwać, trochę przekombinowana i jak gdyby miejscami bez polotu, ale warto doczekać do ostatnich stron.
Jest o czym rozmyślać.
Jeden z cytatów, który zapamiętałam, prosty ale prawdziwy: "..piekło to świadomość naszych błędów bez możliwości naprawy.."
Tak jak pisałam w poście, zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może się podobać, zresztą tak może być z każdą inną książką :) Rzeczywiście warto dotrwać do końcówki. Ten cytat również utkwi mi z głowie :) Pozdrawiam!
UsuńKochana może podzielisz sie ulubionymi filmami? Zapraszam do zabawy! Szczegóły u mnie :) Mam nadzieję, że przyjmiesz zaprszenie :)
OdpowiedzUsuńHej co u Was ????Ola odezwij się!
OdpowiedzUsuńOla, dzięki za podpowiedź. Brzmi naprawdę zachęcająco
OdpowiedzUsuńMnie zdarzyło się czytać książkę dwa razy, ale... w dwóch wersjach językowych.. Tak w ramach nauki trochę.. Bardzo lubię wracać np. do "Małego Księcia". Zwyczajowo jednak nie czytam jednej ksiażki kilka razy. A o książce wymienionej wyżej nie słyszałam. Ja obecnie czytam "Lavinia i jej córki" :)
OdpowiedzUsuń